Start arrow Spis felietonów arrow UCZĄ NAS KŁAMAĆ...
UCZĄ NAS KŁAMAĆ...
Oceny: / 1
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
22.05.2010.

UCZĄ NAS KŁAMAĆ...

Jak? Genialnie prosto – strachem. Przepraszam - STRACHEM!

Nie odkładaj czytanie, nie będzie nudne chociażby dlatego, że na twój ulubiony temat, czytelniku - negatywnie o Stanach Zjednoczonych, prawda?

Stany to jak wiesz - mój drugi dom. Tak naprawdę to pierwszy nawet, gdy drugi. Że to nie ma sensu? Ma, bo przypominam, w Polsce mieszkałem tylko 23 lata, teraz plus prawie trzy, wiec razem 26, a lat mam 70.

Ale do kłamstwa... Wprowadzono polityczną poprawność byśmy kłamali. To jednak za mało. Wprowadzono przepisy o mocy prawa karnego, byśmy kłamali. Ja wierzę w godność człowieka bez względu na jego rasę czy religię. Ty zresztą też, tak chcę myśleć...

Że co to ma do kłamstwa? Wszystko. G.W.Bush, czyli obecny prezydent USA ustanowił prawo karzące wiezieniem za antysemityzm. Dodał, że zrobi wszystko by takie prawo objęło cały świat. Myślę, że nie zdąży, ale to już osobny temat.

Jakiekolwiek - ANTY ZAWSZE komuś grozi i jako takie powinno być potępiane przez każdy cywilizowany kraj. Dziś ktoś jest anty komuś, jutro będzie anty mnie. Kumasz?.

Ale gdy walcząc z czymś likwidujemy wolność słowa, które w USA ZAGWARANTOWANE jest w konstytucji, to już zupełnie inna i poważna sprawa. Gdy jedynym słowem, jakie możemy wypowiadać jest takie, które miłe jest każdemu, to jesteśmy hipokrytami i kłamcami.

Zapytasz - gdzie tu jest Polska widziana oczyma cudzoziemca (moimi)? A jest, jest, bo polityczna poprawność pełznie powoli, ale pewnie i jużpowtarzam, już zmusza w Polsce do kłamstwa.

Czy to znaczy, że mamy obrażać ludzi? Chyba nie muszę cię uważać za durnia, mój ewentualny czytelniku?...

Ciekawostką ze Stanów jest coś takiego – każde amerykańskie dziecko wyrasta w przekonaniu, że mieszka w kraju, gdzie jego mieszkańcy są jak nigdzie indziej takimi indywidualistami w działaniu i słowie...

Równocześnie każde dziecko wypowiada dokładnie takie same opinie jak reszta dzieci w klasie, w szkole, w społeczeństwie. Dlaczego? Bo gdy powie coś innego, to natychmiast dostaje nalepkę dziwaka (najłagodniej), dziwoląga, a od pewnego czasu – niebezpiecznego... A które dziecko chce być odcięte od rówieśników, bojkotowane?

Dzieci jak wiemy wyrastają na dorosłych...

Kilka dni temu francuska TV przeprowadziła badania na temat antysemityzmu w danych krajach. Jako, że na co dzień aktualnym jest konflikt Izrael - Arabowie stąd właśnie ten temat. Egipt, jak wynika z ankiety ma aż 92% antysemitów, nieco mniej, ale niewiele jest w innych krajach arabskich. Ale Jordan ma tylko 38% niechętnych Żydom. Pomijam procenty w krajach europejskich (nie są imponujące, Polski nie badano...), ale w okolicy 25%. Stany Zjednoczone? 4%...

Myślałby ktoś - cudowny, wolny od uprzedzeń kraj! Nie powiem jaka to prawda, bo nie chcę się wyrazić. Powiem - wróć do tytułu tego felietonu...

Przez 37 lat życia w U3A „przeszedłem” przez KAŻDY „rejon" społeczeństwa. Zacząłem ten kraj od zera w sensie zawodu i standardu życiowego, skończyłem ucząc tysiące ludzi w 5 stanach południowego zachodu USA prawidłowej mechaniki ciała w pracy, każdej pracy, by unikać kontuzji. Prawie jedna czwarta moich i pacjentów i klientów mówiła po hiszpańsku (lub nie chlała mówić po angielsku...). Moi znajomi pochodzą z wielu ras i religii, rozmawialiśmy szczerze, lub tak udawali...

Tylko w samym Brooklynie (Nowy York) nienawiść między Murzynami a ortodoksyjnymi Żydami wielokrotnie groziła otwarta wojną i tylko interwencja policji na jakiś czas potrafiła ją powstrzymać. Najbiedniejsza, ale nie tylko część mieszkańców dużych miast ciągle uważa, że Żydzi to powód ich problemów, że manipulują mediami...

Latynosi? Chociażby z powodu fanatyzmu ich katolickiej religii, a taki najbardziej widoczny jest wśród przybyszów z Ameryki Łacińskiej nie są największymi sympatykami Żydów. Biali protestanci środka Stanów, a już na pewno rejonu Appalachów serwują sobie powiedzonko -”Jedyny dobry Żyd, to martwy Żyd”... Ale Stany mają słodziutką cyferkę 4% antysemitów...

Czego to dowodzi? Nie żartujmy. Gdy coś jest karalne, to czy ktoś chce się narażać, mówiąc prawdę, stracić pracę, awans w pracy? Początkowo tylko nalepka może zmienić się w wyrok...

Strach uczy kłamać i wie o tym każde dziecko. A my dorośli to nie? Czy tylko Żydzi mieszczą się w statystykach „anty". 0Czywiacie, że nie, bo niechęć, nienawiść równie dobrze obejmuje wszystkie relacje miedzy-ludzkie czarno-białe i religijne.

Jednak ten strach powodujący obłudę, kłamstwa, lukier wypowiedzi publicznych i sól prywatnych, w domach, w gronie zaufanych przyjaciół, to tylko mała część problemu.

Kłamstwo jest wątła przykrywka, zmową milczenia (w jakimś sensie) na ogromny problem NIEUFNOŚCI człowieka do człowieka.

Czy słowa potrafią zabić? Tysiąc lat temu poeci przekonali nas, że złe słowo potrafi zabić miłość a my bez pomocy poetów wiemy o tym bardzo dobrze. Ale zabić uczucia a zabić fizycznie człowieka to jednak jest jakaś różnica. Nawet najbardziej nienawistna strzelanina słowami nie zabija, a nawet najmniejszy kaliber broni w strzelaninie bez słów zabija. Jaki cel mają decydujący o naszej wolności słowa lub ograniczenia takowej doskonale wiedząc, że gdy człowiek się wykrzyczy, to na ogół ma dość swojej racji... Gdy od słów przechodzi do czynów, to tylko wtedy jest niebezpieczny, a bzdura rozumowania o prewencji czyli likwidacji wolnego słowa metodą politycznej poprawności NAPEWNO nie zlikwiduje problemu NIEUFNOŚCI.

Jedynie dialog pomoże ludziom tej planety wystrzelać się słowami. Że to są sprawy oczywiste, a ja marnuję czas i papier? Najwidoczniej, aż tak oczywiste nie są dla tych dla których lukier statystyk ważniejszy jest od prawdy, a ta nie od dziś nazywana bywała - gorzką potrawą...

Że powtarzam się? Będę, jeszcze wiele razy.

12/05/2008