Start arrow Spis felietonów arrow ZŁAMAĆ STANY ZJEDNOCZONE, CZYLI POWTÓRKA Z ROSJI W 1917...
ZŁAMAĆ STANY ZJEDNOCZONE, CZYLI POWTÓRKA Z ROSJI W 1917...
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
19.05.2010.

ZŁAMAĆ STANY ZJEDNOCZONE, CZYLI POWTÓRKA Z ROSJI W 1917...

Ale zapowiedz, co?! A że co? Że to samo choć niby coś nowego.

1 czerwca 2005 Renata, Czoli, Rysio i ja wylądowaliśmy w Kopenhadze. Psy o wyglądzie ludojadów szybko utworzyły szerokie przejecie dla nas na zatłoczonym holu lotniska. Ale żaden taksówkarz nie chciał nas zabrać do promu, którym dalej do Świnoujścia... Jeden z „naszych” pilotów (prywatnego samolotu) jest z meksykańskich rodziców i ma bardzo ciemną karnację. Widocznie dzięki braterstwu koloru potrafił namówić taksówkarza o podobnym wyglądzie... Uśmiech taksiarza zgasł, gdy usłyszał nasz amerykański angielski. Przez resztę drogi musieliśmy wysłuchać wykładu o Wielkim Szatanie - USA i małym szatanie - Izrael, którego za 3 biliony rocznie Stany karmią, żywią i zbroją, który powinien wreszcie być oficjalnym 51 stanem w Stanach Zjednoczonych i tak dalej, a o tysiącach Palestyńczyków w Haifie...

Przerwałem mówiąc, że amerykańska dziennikarka zrobiła z tego reportaż, faktycznie, dziennikarka latynoska, opisała potworną nędzę tysięcy Palestyńczyków zamkniętych w obozie za drutami kolczastymi. Całe rodziny pozbawione dostępu do szpitala, lekarza, szkoły. Reportaż ukazał się raz, a o dziennikarce słuch zaginał.

Taksówkarz na chwilą przycichł, ale ponownie poleciało, że kiedyś Polska była przyjacielem świata muzułmańskiego, a Stany uważano za Wielkiego Człowieka zanim stały się Wielkim Szatanem mordującym na rozkaz Izraela...

Dotrwaliśmy do końca wykładu i jazdy.

Uprzejmy Duńczyk pozwolił, by Rysio tylko dla nas zajął miejsce na 8 osób (dwie ławki), a samym wyglądem i warczeniem, 54 kilo „mieszanki piorunującej” Canara z Amstafera zrobiło swoje. Duńczyk widząc kto nas dowiózł powiedział, że na pewno zapłaciliśmy fortunę. Podałem sumę i okazało się, że taksówkarz (Pakistańczyk) policzył mniej niż normalnie!...

Ale, ale, co z tytułem, zacznij Ostaszewicz wreszcie do rzeczy, a nie jak zwykle narcyzowaniem życiorysu. Zgoda, zaczynam...

Carska Rosja była jedynym, ogromnym krajem, gdzie międzynarodowy bankier nie miał w pełni zielonego światła, ale nawet nie w tym rzecz. Rosja była krajem ludzi wierzącym w Boga, a tacy są najtrudniejsi do podporządkowania wobec władzy bez Boga, władzy absolutnej, o której człowiek od zarania marzył, by panować nad drugim człowiekiem. Zlikwidować Boga, rozbić rodziny, czyli wysłać matkę do pracy i wychować młode pokolenie na swój sposób.

Udało się w 100%, ale wszystko co przyszło siła upadło siłą. Stany Zjednoczone są jedynym, ogromnym chrześcijańskim krajem, gdzie jego rdzeń, kręgosłup ludności (a nie niewiadomo czyje miasta olbrzymy) jest głęboko religijny. Miasta olbrzymy są, jak chora skóra toczona rakiem, ale to wewnętrzne organy decydują, czy człowiek będzie żył...

Pierwsza sprawa to odizolować Stany od reszty świata, tak aby nigdzie nie miały sympatyków. Kiedyś (i tu nasz taksówkarz miał rację) świat muzułmański widział w Ameryce przyjaznego partnera. Ameryka to nie Anglia od wieków okradająca i Arabów i Hindusów i Pakistańczyków i kogo się dało. Ameryka zawsze niosła pomoc żywnością, lekarstwami, odzieżą, a Filipińczykom zbrojnie, by wyzwolić od japońskich okrucieństw. Japońscy żołnierze „bawili się” podrzucając filipińskie niemowlęta do góry i „łapiąc” je na bagnety.

Tak, ale teraz amerykańskie bagnety niosą „demokrację" w Iraku, a że nie bezpośrednio bagnetem czy czołgiem? O naiwni tego świata! Sytuacja jaka powstała po marcu 2003 w Iraku nie potrzebuje amerykańskich bagnetów, bo Irakijczycy mordują się wzajemnie. Ohydne, ale genialne. Bo o to chodzi...

Złamać Amerykę to pierwszy krok, by pozbawić człowieka oparcia w sile dla wielu ludzi potężniejszej niż militarna. Ludzie bez Boga muszą, po prostu nie maja wyjęcia, by nie wierzyć w wartości tego świata. Dać im początkowo sporo takich wartości i stopniowo zmniejszać. Następne pokolenia będą to zmniejszanie uważały za dobro wystarczające... Tak, ale to wymaga czasu, a Centrala się śpieszy. Kto to jest Centrala nie wiedzą nawet ci co dla niej pracują. W książce "O najlepszym ze światów roku 2954" napisałem, że ludzie Centrali nauczyli się nie pytać i nie myśleć, ale wykonywać rozkazy, a przecież oni sami są... Centralą. Genialne.

Dziś Stany Zjednoczone jak to się kiedyś, smarkateryjnie mawiało: Ni go w de ni go w oko raptem padają gospodarczo. Dolar niedawno najpewniejsza waluta niedługo będzie nie lepszy od polskiej złotówki, a może i gorszy?...

Już teraz chiński i japoński papierek jest więcej warty (prawi e...). Kryzys na rynku nieruchomości? Oczywiście, idealny pretekst by łamać dalej. Łańcuszek, tylko gdzie i dlaczego pierwsze ogniwo, lub jak kto woli - początek nitki by spruć sweter. No, gdzie... Ani ja ani ty, ani ty wyrocznio w TV nie wiemy i wiedzieć nie będziemy. Teoria spiskowa? Aż piszczysz, abym to napisał, prawda. Sorry, nie dlatego, aby mnie wyeliminować, jak gada, ale dlatego, że takie wytłumaczenie jest za proste, mało, bo dziecinnie naiwne!

Centrala to umysły najdoskonalsze działające na zasadzie - dla twego dobra obywatelu. Tak, tak to już było? Niezupełnie, bo pod presją strachu i wierności do władzy, dla Partii. Było też w jakimś stopniu naiwne, bo żaden santrapa, żadne imperium siłą powstałe nie miało szans na wieczność. Wieczność? Oczywiście. Wychowasz ludzi tak, jak chcesz, dając im przynętę i powtarzane, że to dla ich dobra, to urodzą, jeszcze wierniejszych od siebie, a ci urodzą produkt JUŻ doskonale spreparowany w rękach Centrali.

I stała się rzecz niesłychana (prawie Słowacki...). Moi znajomi raptem zamiast jak zwykle robić mi wykłady, pytają co się stanie z Ameryką i czy "to" grozi Polsce. Nie grozi i nie w takim stanie. Centrala jest zadowolona, że Europa „dobrowolnie" weszła do kołchozu (gospodarstwo rolne będące własnością państwa) więc będzie gładzić po główce, do czasu oczywiście, ale będzie. 

To tego, krnąbrnego za oceanem należy ukarać, aby wybił sobie z głowy takie ksenoby i średniowiecze, jak napis o wierze w Boga na swoich pieniądzach!

A co się stanie z Ameryka? Jest za wcześnie, za szybkie kroki (do sukcesu dochodzi się polityką małych kroczków - dla twego dobra obywatelu...), by złamać „Wielkiego Szatana". Jeszcze nie teraz. Dojdzie do zdrowia. Kiedy? Może nie kiedy, ale dlaczego... Gdy Demokraci jak zwykle wprowadzą swoje zasady - proletariusze wszystkich krajów łączcie się, wtedy da się Ameryce odetchnąć, ale na jakiś czas, bo... ten napis na dolarze, ten napis...

Zazdroszczą Ci młody czytelniku, bo doczekasz bardzo ciekawych chwil...

18/03/2008