Start arrow Spis felietonów arrow ACH, CI GENIALNI UZDROWICIELE DOTYKIEM I ENERGIĄ...
ACH, CI GENIALNI UZDROWICIELE DOTYKIEM I ENERGIĄ...
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
16.05.2010.

ACH, CI GENIALNI UZDROWICIELE DOTYKIEM I ENERGIĄ...

Już wiemy, że robienie dużej forsy każdym sposobem jest dowodem jakiegoś stopnia genialności.

To chyba pani Marta Mirska tak pięknie kiedyś śpiewała... „Zachodu wiatr spienione goni fale"... A że fale, to i bałwany może przygoni ,a że z zachodu więc i z Ameryki. A jest tam bałwaństwa sporo, o jest. A jaką kasę na naiwniakach i durniach robi! Dziś będzie trochę dłużej, ale myślę że warto. Sorry, wyjaśniam, dłużej z mojej strony, ot co.

Może najpierw o Stanach. W mieście Denver w stanie Colorado lat temu Osiem mieszkała wtedy 12 letnia dziewczynka Emili Ross. Mądra dziewczynka, bo miała dość cwaniaków wyciągających z ludzi pieniądze obietnicami leczenia... dotykiem bez dotyku. Ofiarą czegoś takiego padła jej ciocia, chora na raka, ale omamiona cwaniactwem różdżkarzy, wahadełkowców i dotykowców energetycznych. Umarła.

Emili (Emeli) zaprosiła do siebie 12 najbardziej znanych w Stanach „dotykaczy bez dotyku czyli energią” Zrobiła parawanik z otworami na ręce i usiadła z jednej strony, a uzdrawiacze, po kolei, z drugiej. Nie widzieli ani rąk, ani twarzy Emili i mieli zgadnąć nad którą jej ręka trzymają swoje. Pudło. Ogromne pudło! Na 12 tylko dwoje zgadło dwa razy, reszta że lewa lub prawa ręka podczas gdy Emeli nie podstawiała żadnej!

Czy zmartwili sie? Oczywiście, że nie. Co tam jakaś lokalna wpadka, gdy jak Ameryka długa i szeroka można zbierać żniwa.

Emeli należy do „Klubu Sceptyków”, który założył były uzdrawiacz, ale gdy już miał dość oszukiwania, to publicznie przeprosił i wpłacił do kasy telewizyjnego ABC milion dolarów dla kogoś, kto przed kamerami TV udowodni swoje cudowne możliwości. Kiedy to było? W 1992. Milion ciągle obrasta procentami...

W Chicago policja zdeportowała „wahadełkowca" z Polski żerującego na rodakach, ale nie za jego wahadełka i różdżki, ale dlatego, że od lat przebywał na turystycznej, 3 miesięcznej wizie. Skoro o wizach... Dyrektor pewnej szkoły w Gdyni rzucił mi w twarz: Nie lubię Stanów Zjednoczonych (pewno dlatego, że spodziewał się z mojej strony czegoś więcej?...), bo Polacy muszą starać się o wizy, a Amerykanie przylatują do Polski bez wiz. „Rozmowie przysłuchiwał się pracownik szkoły, wiec nie chciałem powiedzieć, by nadszarpnąć „autorytet”, a właściwie powinienem, że... Panie Marku, czy zna pan Amerykanina, który pozostał w Polsce nielegalnie, aby pracować, nie płacić podatków, a w razie choroby i operacji być ZA DARMO (jako taki bez oficjalnego dochodu!) leczony i operowany w polskim szpitalu? Nie? Bo dziesiątki tysięcy Polaków tak żyją w Stanach. 

Ale zostawmy emocje. Ostatecznie tylko w samej Arizonie rocznie, ROCZNIE przechodzi amerykańską granicy około 300.000 Meksykanów i ludzi z Ameryki Środkowej, którzy też pracują nielegalnie i też za darmo są leczeni zanim będą odesłani amerykańskim samolotem, aby za kilka dni znowu przekroczyć granicę... Nic dziwnego, że moja emerytura „rośnie" rocznie o przeciętnie 2%... To z moich podatków te wydatki na tych bez wiz. Ja za jeden dzień pobytu w szpitalu, tylko łóżko i papu zapłacę około 900 dolarów. Widocznie jestem gorszym gatunkiem człowieka..

Ale o „energetykach"... Gdy roku pewnego przyleciałem do Polski, by zgodnie z zapewnieniem dziennikarki z „Dziennika Bałtyckiego" podpisującej sięłos" (nie radzę próbować tego ziarna!) zobaczyć coś o "Długich Drogach Syberii", zobaczyłem... Ale może małe wyjaśnienie. Na moich książkach nie zarobiłem (i nie mam zamiaru) ani grosza, a powyższe proponowałem wydać nawet pod nazwiskiem mojej babci, bo aż tak mi zależy na tak zwanej sławie. Ale wracając... Oto w „Wieczorze Wybrzeża" moje zdjęci na tle kaktusa Saguaro. Kazio i kulturysta (szarpię od lat ciężary) i czarodziej specjalista od medycyny Indian Navajo! Skąd taki bajer? Z rozmów, że Indianie mają swoje szamańskie metody, ale dla Indian... Mało tego. 

Pani „Kłos" (z koleżanką, a dla... kasy z imprezy) zaplanowała moje wykłady o dotykiem bez dotyku i „krzyźówka” medycyny japońskiej z indiańską. Gdzie? W hali targowej w Gdyni... Poszedłem, przeczytałem o sobie, a ludzie już gromadzili się pod drzwiami. Plunąłem i wróciłem na halę, rybną też...

Zobaczyłem cwaniaka w przebraniu Indianina „jeżdżącego„ pięścią (i to mocno) po grzbiecie dziewczyny ubranej w grube ciuchy... Zobaczyłem starych, schorowanych, ludzi oddających ostanie grosze "uzdrawiaczom"...

Najgorsze jest to, że Kodeks Karny nie przewiduje kary za głupotę. Jest kilka spraw nieskończenie ogromnych: Niebo, boska cierpliwość i ludzka głupota. Jak mawiają Amerykanie - ludzie mają prawo być głupi...

Oczywiście, że jeżeli ktoś przyklei na ścianie lewy dyplom o lewych studiach na medycynie i naciąga frajerów biorąc kase, to podlega karze przewidzianej w Kodeksie Karnym. Ale za udawanie Indianina kary nie ma. Czy może dlatego, że jak „idzie" powiedzonko... „I ty zostaniesz Indianinem".

I jeszcze to: Nie mam miliona dolarów, ale dam symboliczny tysiąc temu, kto dotykiem „bez dotyku" wahadełkiem, różdżka lub inną energią złoży, wyleczy ZŁAMANĄ nogę. Dodam, że jako fizjoterapeuta z ponad 20 letnią praktyką zalecam, aby pacjent NIE czekał na taki cud, ale już oddał się w ręce lekarzy, jeżeli chce normalnie chodzić...

A co do zachodniego wiatru? Miała rację pani Marta Mirska. Przyniósł...

16/01/2008