Start arrow Spis felietonów arrow DEMOKRACJA CZYLI INACZEJ... ANARCHIA
DEMOKRACJA CZYLI INACZEJ... ANARCHIA
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
11.05.2010.

DEMOKRACJA CZYLI INACZEJ... ANARCHIA

Nie ma nic nowego w powyższym i nie ja to odkryłem, ale bardzo dawno mądrzejsi od wielu – takich, jak ja. Prawda jest taka, że zdecydowana większość rodzaju ludzkiego musi mieć taki lub inny bat nad głową, by szanować NIE BAT (więc nie ciesz się, za wcześnie mój krytyku), lecz samych siebie. Czyli po prostu: Musi czuć silną władzę... A ta? W rzeczy samej WYKLUCZA istnienie demokracji, która, jak wiemy ze starogreckiego oznacza władzę ludu. Jaka to władza, w której Bździński chce być ważniejszy od Milisińskiego pomimo, że obaj wybrani w „demokratycznych wyborach”...

Zostawiając na boku rzeczywiście filozoficzne co by było gdyby było, a nie było gdyby było... „skupię się" na zjawisku demokracji w obecnej Polsce. Przyznaję, że zaledwie dwa lata pobytu nad Wisła, może i nie „daje mi prawa" osadzania, ale daje mi bardzo ostro obraz demokracji nad Wisłą...

Za moich młodych czasów Polski ludowej i PRL-u NIE było w Polsce jadowitej kpiny w mediach. Że nie było mediów jako takich? Spokojnie, liczą się proporcje, a co jak co, ale umiejętność czytania i pisania była wtedy bez porównania większa niż obecnie. Demokracja zastąpiła książki gadżetami i potwierdzi to każdy prawdomówny małolat.

Ale co z tą jadowita kpiną w mediach, obecnej demokracji? Rozpełzło się to i gryzie, kąsa, pluje, a że ma swoje szkiełka to ma... kontakt z publiką... Pluje jadem kpiny i tylko patrzeć, aż straci resztki już ubogiego i krzywego uzębienia przydupasów szkiełka od kontaktu... Rozlało się, by nie powiedzieć chałtura, bo chałtura to coś ubocznego od sztuki, co nie znaczy, że gorszego, ot, na dodatek do kieszeni... Więc nie chałturą, lecz smrodem wzajemnej adoracji cwaniactwa „kubek wojewódzko – hermafrodytowato majewsko - moralnych niepokojów”... Jest to osiągniecie demokracji umożliwiające ZEROM umiejętności jakichkolwiek istnienie w brawach najprawdopodobniej opłaconej klaki w telewizyjnej widowni. Klaki? Nie inaczej mogę określić reakcje na nawet nie kabotyństwo, bo i to ma jakiś aspekt aktorstwa...

Rozpanoszyło się to w programach „motoryzacyjno – rozrywkowych", gdzie spasione dupki imitują, rapowanie amerykańskiego akcentu. Jest kilku takich swobodniaczków, a jeden nawet usiłuje gestykulowaniem palców naśladować amerykańskich kolesi co są COOL... Dupek nawet nie wie, że któregoś dnia ułożył palce prawej ręki w gangowski znak z East Los Angeles oznaczający... FUCK YOU! Kumasz, spasiony dupku co pokazałeś? Czy tak odnosisz się do swej telewizyjnej widowni? Widzisz,takie to dziś czasy, że nie wszystkim upchniesz jaki jesteś „cool" .

Myślę, że nawet mój największy krytyk nie posądzi mnie miłość do lat komunizmu w Polsce. A jednak nie waham się powiedzieć, że tamte lata miały zdecydowanie więcej szacunku dla prawdziwej sztuki, miały więcej tej sztuki i nie jest ważne, że była ona ograniczona terytorialnie. W granicach swego terytorium nie tolerowała miernoty. Dawała społeczeństwu prawdziwe perełki poziomu aktorstwa, humoru, dawała prawdziwe głosy bez cwaniactwa aparatury powodującej, że dziś jest bez znaczenia czy"artysta" śpiewa, czy tylko otwiera usta bo i tak nic nie słychać. A lepiej jest też i nie rozumieć...

Demokracja w rzeczy samej mój krytyku jest jak deser, jak nagroda dla kogoś, kto dobrze wykonał prace, i może odpocząć. Nie jest dla masówki przekrętów na zasadzie... a ja i tak go w h... zrobię, bo dziś jest wolność.

Nigdy nie byłem za Unią Europejską, bo nigdy nie byłem za tym, aby ktoś decydował co mogę a czego nie mogę we własnym domu, gdy NIE szkodzę nikomu. Ale dziś widzę, że gdyby Polska nie weszła do brukselskiej klatki to mając „demokracje” (a taka nawet jeżeli formalnie istnieje od 1989) to by dopiero była masówka robienia każdego w co i jak się da, że i wulgarnych przymiotników za mało w słowniku pod sklepem monopolowym.

No bo jak, przecież mamy wolność i demokrację !

11/12/ 2007