Start arrow Wiersze arrow MÓJ STEP RODZINNY...
MÓJ STEP RODZINNY...
Oceny: / 2
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
25.04.2010.

MÓJ STEP RODZINNY...

Ze wszystkich smaków jakie znam
z zapach
ów znanych tej planecie
ziemia mi pachnie najmilej
a chleb jest najsmaczniejszy w świecie...

Marcowy wiatr od Kyzył-kum
nadleciał budząc pierwsze trawy
z dachu kazarmy spadał śnieg
i topił się jak wyrok śmierci
następnej zimy zwyciężonej
i wszystkie nasze dzienne sprawy
Boż
e coś z nami w łagrach legł
Boże w miłości nieskończony
raz jeszcze życiem pachnie ziemia
dałeś litośnie Boże prawy

Już dzień katorżny krwią zapada
zmęczony zaśnie za kurhanem
noc wisi nisko zadziwiona
że żyje twarz w łachmanach blada
bo oczy zgasły długim głodem
półślepym ruchem... ręką patrzy
a koromysła na ramionach
do ziemi gnie pusta... co waży
a jeszcze trzeba iść po wodę
bo resztki śniegu słonce zjada
i pije ziemia odrodzona

j step nie szumi heroicznie
sztandarów nie ma utraconych
i nazwisk wielkich tytułami
i skrzydeł cienkich, srebrem zbroi
mój step jest obcy strategicznie
i nie ma świątyń wyzłoconych
i zamków świętych legendami
mój step jest obcy historycznie

Stepie w bezmiarze Kazachstanu
nie grają złote ci fanfary
poeta twój ma skośne oczy
a zamiast s
ławy pył z kurhanu
w Temir Tau na kopcu starym

A śnieg się zmieniał w biel sasanek
kosmaty fiolet i błękity
a potem kwitły tulipany
i w kwiatach leżał głód przykryty
w różu hiacyntów i w goździkach
na nowe życie był ubrany

Stepie mój śmiercią ośnieżony
wiatr syberyjski ci
ę zamiata
niesiesz na cztery
świata strony
prochy tych którzy nie wr
ócili
i prochy Zbysia
mego brata...

California, lato 1984

Image