Start arrow Spis wierszy arrow 31. List otwarty do premiera Donalda Tuska
31. List otwarty do premiera Donalda Tuska
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
24.06.2008.

Panie premierze, chcę wierzyć, że każde cierpienie, każda śmierć i każda zbrodnia zadana na bezbronnych ofiarach jest dla pana równie ważna, że nie ma w pana pojęciu bardziej ważnych i mniej ważnych śmierci.

Pan tak ładnie mówi o miłości i godności człowieka...

Kilka dni temu następne ofiary hitleryzmu, tym razem w Belgii, otrzymały prawo do odszkodowania za cierpienia z rąk faszyzmu. Finansowe odszkdoowania, bo na inne jest już za późno, bo pogardy i nienawiści nie można zrekompesować pieniędzmi. Ale i taka forma zadośćuczynienia jest coś warta.

Pan podobno nawiązał przyjazne układy z Rosją... Zaczynamy kumać?... Moja matka, podobnie jak setki tysięcy kobiet została wyrwana w nocy, wrzucona do bydlęcych wagonów i wywieziona na śmierć poprzez niewolniczą pracę najpierw na Syberii, a potem w Kazachstanie. Nie wyjechała z armią Andersa by zaznać bezpieczeństwa, ciepła i ludzkiego życia na zachodzie, skończyć studia w Anglii... Została i musiała ratować mnie i brata, którego pochowała dosłownie gołymi rękami i dosłownie w śniegu gdy martwego wyrzucono poza szpital w Omsku. Musiała nielegalnie, ryzykując śmierć, zimą wskakiwać na towarowe pociągi by z kazarmy gdzie mieszkaliśmy dojechać do Omska. Tam umierał mój brat zabrany do radzieckiej szkoły by wyrosnąć na wiernego Stalinowi obywatela Związku Radzieckiego. Musiała tą samą drogą wrócić do mnie ( Bagatela, bo "zaledwie" 500 kilometrów w jedną stronę). Pewno pan nie wie, że w latach wojny obywatel Związku Radzieckiego nie miał prawa bez specjalnej przepustki wejść na teren dworca kolejowego.

My, zesłańcy nie byliśmy obywatelami, byliśmy nikim, gorzej, bo gdy Anders wyprowadził polskie oddziały do Persji, otrzymaliśmy "prawa" kryminalistów? Żeby chociaż to, byliśmy politycznymi przestępcami i mogliśmy umrzeć, być zabici bez konsekwencji za taki czyn.

Po powrocie do Polski, po 6 latach katorżniczej pracy 12 godzinnego dnia, badania lekarskie wykazały, że Mama miała porozbijane kości w rękach i stopach. Nie tylko, że nie otrzymała odszkodowania, to nie wolno jej było mówić o Syberii. Pan tych czasów nie pamięta, bo pana jeszcze na świecie nie było, gdy poprzednicy pańskich rządów zrobili wszystko, aby młodzież na spotkaniach ze mną rzucała mi w twarz... "Co pan takie bzdury opowiada! Tak, w bydlęcych wagonach wywożono tylko Żydów do Oświęcimia!"

Mama od dawna nie żyje, umarła mając 75 lat co było ogromnym "sukcesem" w sensie tej długowieczności zważywszy na to co przeszła. Ja? Nie piszę tylko w swoim imieniu. Myślę, że reprezentuję tysiące ludzi, którzy nigdy nie usłyszeli słowa "przepraszam", że proszę wybaczyć za winy. Bo chyba na wypłacenie odszkodowania nie możemy liczyć, choć może to wydawać się dziwne jako, że Rosja ma pieniądze na luksusy nią rządzących.

By nie nudzić pana chcę tylko jeszcze kilka zdań o skutkach jakie tacy jak ja na resztę życia otrzymali od poprzedników Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, wiernie aż do końca jej istnienia wykonywującej radziecką politykę wobec Polski.

Mnie, powiedzmy, że udało się ze zdrowiem, ale tylko dlatego, że od 15 roku życia dzięki radom mądrego człowieka "zachorowałem na sport"... Moi, syberyjscy rówieśnicy to starzy, schorowani ludzie o wiele za starzy na ich wiek, ale to nie wszystko. Na zawsze, do końca życia pozostaną koszmarne sny, że nie ma domu, nie ma co jeść, że straciłem pracę, że nie mam dachu nad głową i muszę ryć w ziemi by się schować. Strach, niepewność jutra, ucieczka, ciągła ucieczka, to zostało nam, dzieciom Syberii.

Wiem, że brzmi to patetycznie, może dla niektórych wręcz "łzawo" tak wybebeszać prywatne sprawy, problemy. PRYWATNE?! Właśnie to jest sensem tego listu, ta wspólna nam, Sybirakom zmora iświadomość, że wielcy tego świata, a pan wchodzi w jakimś sensie jako premier rządu do nich, uważając, że są cierpienia, zbrodnie ważne, mniej ważne i nieważne.

Nie wystarczy raz na kilkadziesiąt lat złożyć kiaty pod pomnikiem ofiar Syberii. Dla mnie takie składanie kwiatów jest obelgą, kpiną. Posłodzisz kwiatkiem i po sprawie... Powiesz coś miłego, minie dzień, dwa, kwiatki zwiędną, umrą tak jak pamięć o tych, dla których złożono je na pomniku. Wielki poeta powiedział... "My, Polacy, my lubim pomniki..."

A może by tak skoro pan podobno odmroził stosunki z Rosją, przypomnieć towarzyszom z Kremla, że Niemcy do dziś (i jest bez znaczenia, że z kasy poszczególnych krajów, bo jest to z polecenia Unii Europejskiej...) płacą coraz to nowym ofiarom za zbrodnie faszyzmu. Może więc Rosja zapłaci za zbrodnie stalinizmu. Za męczeństwo i śmierć w sumie ponad 20 milionów ludzi, że też musi zapłacić.

Co za bzdura, co za NAIWNA BZDURA z mojej strony tak pisać! Rosja ma ropę naftową i gaz, Rosja nic nie musi gdy nie zechce.

Ale jako nowy premier niemałego narodu, niemałego państwa, może warto, aby publicznie, a najlepiej z okazji następnej wizyty w Moskwie, powiedział pan, że nie wierzy w mniej ważne i bardziej ważne zbrodnie. Dziękuję.