Start arrow Spis wierszy arrow 30. Rasizm to broń potężna...
30. Rasizm to broń potężna...
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
19.06.2008.

Prowokujące, prawda? A jak skuteczne!

Ale już wiemy, że będzie sporo wstępu... All ma tylko 6 stóp i cztery incze czyli około 190 cm. wzrostu, ale zbiera z tablicy, blokuje i wyżej i lepiej niż dwumetrowcy. All jest Murzynem i moim kolegą z kortu koszykówki. Larry jest mego wzrostu, przepraszam, był mego wzrostu... Wyglądał szczuplutko i nie skakał wysoko, ale był nie do upilnowania na korcie. Należał do nielicznych, z którymi przegrywałem (okazyjnie) w grze one on one czyli jeden na jednego. Był biały, był, bo zabrała go AIDS wiosną 2003. All to doskonały inżynier ze specjalnością od samochodów, a Larry był równie dobrym architektem. Stanowiliśmy dobrą trójkę w grze trzech na trzech wygrywając wiele turnieji, ale bywało, że dostawaliśmy po garach coraz częściej z upływem czasu, bo z Larrego upływało życie. Kiedyś w Polsce śpiewało się "... Trzej przyjaciele z boiska... Niejeden mecz już wygrali, niejeden przegrać zdążyli..."

Tak, byliśmy trójką przyjaciół przez przeszło 12 lat na i poza kortem.

All nie wyrabiał japońskich samochodów i gdy jego wozem pojechaliśmy na pizzę zrobił taki numer... Przed nami jechała gruba, biała kobieta w Toyocie, na której nalepiła amerykańską flagę i napis - "God bless USA"... Pięknie. All zajechał jej drogę i zmusił do zatrzymania. Dalej było mniej więcej tak...

- Ty głupia kur... Tak kochasz USA? A co robisz w samochodzie, który na bezrobótkę wygania amerykańskiego robotnika w Detroit?!...

Babsko chyba zmoczyło majtki, bo All był i bardzo głośny i bardzo duży (w proporcji...)

Przez jakiś czas gdy japońskie samochody zaczęły zalewać Stany, spontanicznie powstał bunt amerykańskiego konsumenta, bo tracili pracę ludzie w przemyśle samochodowym. Potem pazerność wzięła górę, bo japońskie wozy stały się trendy...

Ojciec Alla był weteranem z Vietnamu gdzie stracił sporo krwi i jeszcze więcej cierpliwości do protestujących przeciwko tej wojnie. Gdy wrócił i któregoś dnia kilku białych wyrostków opluło go bo na wojskowej bluzie miał amerykańską flagę... rozbił im nosy i dostał dwa lata pudła. Wyszedł i znienawidził kraj, za który krwawił, a który tak mu zapłacił gdy bronił honoru jego flagi. Kociokwik, co? To mało, bo prezydent Regan tak powiedział o wojnie w Vietnamie w dniu swej inauguracji, w przemowie do narodu... "Wojna, którą Congress i lewicowi politycy nie pozwolili nam wygrać..."(dosłownie)

Nic więc dziwnego, że amerykańskie, (a w ogromnej większości lewicowe) media, tak kpiły z Regana w początkach jego prezydentury. Do kpin dołączył się zawsze lewicowy Hollywood gdzie aktorzy kpili z Regana, że był to zerowy aktor, więc jest takim prezydentem...

Dopiero wiele lat po śmierci Regan doczekał się słów uznania za jedną z najlepszych prezydentur w historii USA, a jego ekonomiczne sukscesy nazwano "Regonomics".

Larry chromolił politykę, był zbyt zajęty "bananami", a uwielbiał czarne. Larry był homoseksualistą.

All głosował republikańsko (w przeciwieństwie do prawie wszystkich Murzynów, którzy podobnie jak Latynosi i... emigranci z Polski to demokraci).

Byliśmy jednak zbyt pochłonięci koszykówką by tracić czas na politykę, którą ja zawsze uważałem za zalegalizowane kurestwo podkładające się każdemu kto lepiej płaci.

To był typowy dzień początku lipca roku 2002. Skończył się piekielnie (i jest to właściwa nazwa) gorący i suchy czerwiec. Tu, w Tucson, nawet roślinność "chowa się" zwijając liście... Wilgotność, powietrze to zaledwie 3%! Trzeba uważać stojąc na dywanie gdy chce się pogłaskać psa lub kota, bo z palców strzelają błękitne iskry i nie jest to poetycka przenośnia. O 2 po południu rtęć, w cieniu, wspina się do kreseczki 118 stopni F, czyli około 48 stopni C. Jak to się czuje? Lepiej nie odczuwać za długo, zwłaszcza gdy fizycznie pracuje się poza zasięgiem klimatyzacji. Podziwiać trzeba robotników budowlanych wylewających "smołę" na dachy zanim położą dachówki.

Że na "pustyni" nie pada? To prawda, bo jak pada, to zmienia ulice w rwące rzeki i właśnie na coś takiego jak na ulgę czeka spalona brać każdego sortu. Lipiec, to początek monsunów, ale zanim dadzą żyć, to zwodzą narastającą do 70% wilgocią...

Odpoczywaliśmy w cieniu rachitycznych akacji i Palo verde, popijając ze studzienki obok kortu, gdy All powiedział jak to się mawia... ni z gruszki ni z pietruszki...

- Kocham Anglików...

Larry zaraz wtrącił swoje... - Ja też, ale w dużych rozmiarach...

- Ja mam prawdziwy powód.

- All... Przerwałem. Przecież to Anglicy nie tylko wyrwali Twoich przodków z Afryki, ale zrobili z nich niewolników w Ameryce!

- Właśnie dlatego, to znaczy za to ich kocham...

Byłem za zmęczony by myśleć. All widocznie też, ale po chwili dokończył...

- Kocham ich za rasizm...

Teraz Larry przestał wpatrywać się w potężnego Murzyna z przeciwnej drużyny, która właśnie dała nam po dupie. Ja też zastygłem czekając na co? No, właśnie na co? W takim zestawie słów...

- Widzicie... Anglicy i biali w ogóle, wprowadzili politykę rasistowską. Nie wiedzieli, że w ten sposób dali nam potężną broń. Teraz, gdy coś się nam nie podoba, coś nie jest po naszej myśli, to krzyczmy - RASIZM! I co, i wszyscy uszy po sobie, ogon pod siebie i mordy w kubeł. Nikt się nie wychyli, żeby nie zostać rasistą.

Widząc nasze osłupienie, dodał... Tak, upłynęło wiele krwi i życia, ale to już było, JUŻ było, a życie jest dla żywywch. Zgodzicie się chyba...

Może to nazywać jak chcesz... filozofią, ale czy pracuję? O tak, i to jeszcze jak.

Oto przykład politycznej poprawności na tle rasowym posuniętej do idiotyzmu. Przepraszam, bo dwa przykłady...

Rok bodajże 1995 (zawsze można sprawdzić), pani gubernator stanu New Jersey zwolniła, właściwie wyrzuciła z pracy stanowego komendanta policji, bo ten mówiąc o problemie narkotyków powiedział, że większość nimi obracających to Latynosi i Murzyni. Była to taka prawda jak w arytmetyce lub kalendarzu, ale wyglądałą rasistowsko...

To jednak mały pikuś przy komicznej wręcz sytuacji jaka rozegrała się w jednym z rządowych departamentów w Waszyngtonie. Dyrektorem był biały, jego asystentem Murzyn. W pewnej chwili dyrektor zaczął narzekać na skąpstwo wobec jego departamentu i użył określenia (na skąpstwo) - niggardly, które w języku angielskim właśnie określa skąpstwo... Murzyn usłyszał w tym coś z... Nigra i zaskarżył szefa (znali się od lat, pracując w dobrej atmosferze) o rasizm. Sprawa oparła się o najwyższe władze i adwokatów, którzy bronili... język angielski. Nie tylko, że dyrektor stracił pracę, to dostał nalepkę rasisty, a to jest bilet na bezrobotkę...

All, zawsze uważałem Cię za mądrego faceta i nie zmieniam zdania.

P.S. O Larrym napisałem rozdział: "Kolory czerni" w książce "10:0 Dla ZŁA".