Start arrow Wiersze arrow 3. Wiosna w Arizonie
3. Wiosna w Arizonie
Oceny: / 1
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
02.03.1992.
I weszła wiosna w dom żółtych drzew
przysiadła spocona podkasana
na akacji kosmatym lampionie
sprężyły się tygrysie agawy
na baczność stoją od rana
salutują królowej
i zakwieciło w Arizonie

Kremowy żółcień palo verde
kaprysem zwiewnie koronkowym
sypnie przyprószy zazdrośniczo
purpurę fiolet i cynober
kolczastych główek kaktusowych

Kaktusy pachną jak sasanki
(i trochę też jak tulipany)
zamykam oczy
niech trzmiele niosą moje grania
do tamtych pól
gdzie mleczy wianki
gdzie zawilcami las ubrany
gdzie pożegnałem te wołania
czy tak naprawdę
czy na chwilę
od jej zarania taką długą
choć dziś w błękicie żakarandy
to oczy niosą tam przed siebie
gdzie z nieba róż jabłoni pada
a na zielono mokrą strugą
błękitne oczka roześmiane
i gada człowiek z nimi gada

A tu za oknem rajskie ptaki
złotoczerwonej pulcherimy
gorzkie migdały oleandrów
w bordo czerwieni i różu piance
i maki żółte polne maki
i cassie żółtocytrynowe
w seledynowej mgiełce liści
słodkie ciastkarskie waniliowe
a w kolcach jak w pokusie
bordowej bougavilly kiście
i jest kolczasto od tych myśli
i duszno jest i zajebiście
w perfumach złota i lampionów
dzikich akacji Arizony
a by ci zawsze było żal
by serce rwało w tamte strony
ciężkie ni tylko jaśminami
to wiosna w Arizonie
jaśminy drzew pomarańczowych
porozwieszała za oknami
i pięknie jest aż oczy mokre
a serce miękkie jak aksamit...

Arizona, wiosna 1992