Start arrow Spis felietonów arrow Ach, te podboje kosmosu...
Ach, te podboje kosmosu...
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
08.05.2008.

Jak wiemy satelita ten i owy lata w kosmosie, prawda? A jak wysoko nad Ziemią? Kosmiczną odległością, bo równą dystansowi na przykład z... Gdańska do Warszawy lub z Nowego Yorku do Waszyngtonu. Iście "zawrotne odległości". A co takiego satelita tam robi? A robi dużo byś Ty internauto bezkarnie NIE mógł robić czegoś co uważasz za dozwolone poczuciem wolności jak bawieniem się w gry niemiłe autorom coraz głośniejszego: Dla Twego dobra obywatelu.

W jakiż to sposób? A taki, że ze skóry wychodzisz by kupić samochód z "nawigacją satelitarną". Już zapomniałeś jak zapytać o drogę, a mapę przestałeś poznawać w VI klasie szkoły podstawowej, więc bez magicznego ekraniku w samochodzie po prostu zginiesz, zgubisz się jadąc z Bźina Dolnego do Kowalewa Górnego. Zgubisz się? O naiwny zwrocie całkowicie błędny. Właśnie dlatego satelita namierza Twój każdy krok byś się NIE zgubił... NIE schował, nawet gdy w skrytości przed żoną zdecydowałeś się udawać bzykającego trutnia gdzieś w leśnym gąszczu, ale nie sam, bo bzykać należy na dwa głosy (jak wiemy).

Od 10 lat ani NASA ani inne "satelito podobne" Centrale... NIE zrobiły kroku naprzód, by rzeczywiście odskoczyć jeżeli nie w kosmos, to tak daleko od Ziemi aż będzie ona wyglądać na jeszcze jedno światełko w rzeczywistym Kosmosie. Bo niby po co? Skoro na Ziemi jest jeszcze tyle do wykonania "dla Twego dobra obywatelu"(chociażby abyś trzymał mordę w kubeł i nie krytykował, a jeżeli, to się nie schowasz...).

Dziś, chociaż prawda, że narazie, stopniowo, ale i żołnierzy i generałów zastępuje pieniądz. Bez niego żaden generał nie postraszy. Bez niego żaden człowiek sie nie... zechcę się tu wyrazić...

Kiedyś mawiało się: Czyja władza tego religia. Dziś? Ach, dziś, ciągle jeszcze istnieje przeżytek w postaci napisu na dolarach gdzie jest, że w Bogu nasza wiara i zaufanie, ale to już niedługo. Święta Bożego Narodzenia już od kilku lat doczekały się wymazania wyrazu Christmas Pracownikom urzędów państwowych oraz obsłudze sklepów NIE WOLNO jest pozdrawiać klientów dwanym (a z mroków średniowiecza...) Merry Christmas, bo muszą mówić - Happy Hollidays...

Że co to ma wspólnego z kosmosem? Jak to? Czyż towarzysz Lenin nie powiedział o religi, że jest jak opium dla narodów? A wiemy, że opium to nie jest najzdrowsza pożywka, prawda?

W 2003 roku napisałem książkę o doskonałym świecie roku 2054. Znajomi, którzy przeczytali rękopis stwierdzili, że "Rok 1984"G. Orwella to naiwna, niegroźna bajeczka przy moim "wypięciu się" na prorokowanie...

A co ja tam takiem naprorokowałem? A to,że zlikwiduje się nauczanie historii i geografii. Obie nauki nie są "dla Twego dobra obywatelu", bo pokazują, że istnieją inne systemy polityczne, inne, suwerenne narody nie podporządkowane wspólnemu marszowi stodoły...(dla dobra państw zunijowanych).

W 2005 Francja zlikwidowała naukę historii pozostawiając ją jako przedmiot dowolny, ale dla klas maturalnych. W przyszłości nawet nie to. W 2005 Polska zlikwidowała naukę geografii w szkołach podstawowych "doczepiając ją do nauki przyrody, marginesowo".

Najpóźniej w roku 2017 mikroczipy będą wszywane wszystkim obywatelom wspólnej Europy (jeżeli w między czasie ambicje i ambicyjki zwłaszcza śródziemnomorskich, ale i niemieckich niezależności nie rozbiją Unii...)

Dlaczego? Skoro nie samochodem wybrałeś się na zrywanie kwiatków lub bzykanie na łączce, to nie ekranikiem z nawigacją odgórną, ale czipem Centrala zapewni Ci bezpieczeństwo byś nie zawieruszył się chociażby wśród niegrzecznych hezbolaków.

Podbój kosmosu? A co, na Ziemi nic do podbicia nie zostało? A zostało, zostało, bo ciągle są naiwni, którym wydaje się, że mogą mówić co chcą, bezkarnie, a do tego ukryć się zabawą w chowanego. Dobra nazwa, bo dla dzieci.

A satelita ma takie oko, że w ulicznym tłumie potrafi zbliżeniem (przecież mamy technologię podbijania kosmosu, prawda?) wyłowić każdą twarz jakbyś patrzył na nią z odległości pół metra!

Czy pamiętasz internauto kiedy to ostatni raz widziałeś w telewizji jak wygląda Ziemia oglądana z satelitów? No, wiesz, dokładnie, tak jak się pokazuje zwierzęta, rośliny na kanałach typu "Planete"? Nie? Bo nie zobaczysz. Nie tylko. Astronauci są objęci umową absolutnego milczenia po zakończeniu ich misji. Żadnych wywiadów, żadnych wykładów, do końca życia, a im krótsze tym lepiej... Dla ich dobra, oczywiście i Twego też... Teoria spiskowa? Myślę, że nie kpiną w moją stronę za powyższą treść, bo jakoś spiskowo na pewno...

A moja książka o doskonałym świecie? Czy się ukaże publikacją? A czy kaktusy rosną na dłoni? Nie? Rewelacja!

Ale uchylając rąbka... Oto profesor Max Johnson, amerykański astronauta i komandor 5 osobowej ząłogi (reprezentującej 5 kontynentów), po 4 latach lotu z szybkością światła wraca sam na Ziemie. Załoga zmarła.

Profesor ma ciągle 40 lat, ale jego dawni rówieśnicy są już o 40 lat starsi i całe życie jest o 40 lat do przodu. Zastaje zmiany nasuwające pytanie o sens powrotu... Niesamowity rozwój chemii (na usługach Centrali) zdolnej do rozpuszczenia człowieka w mokrą i szybko znikającą plamę... Wytworzone absolutnej nieufności człowieka do człowieka i pod groźbą tej chemii obowiązek donoszenia do władz. Podniesienie politycznej poprawności do rangi śmiertelnie niebezpiecznego absurdu, wszystko, to wyjście przydzielona mu piękna, młoda dziewczyna i kim ona sie okaże... Czy profesor zestarzeje się na Ziemi i kiedy...

Dla Twego dobra obywatelu internauto (zwłaszcza po ostatnich wyborach) będzie coraz mniej wydawnictw z mocnym, prostym kręgosłupem, takim co nie gnie się od i dla politycznego wiatru.

Ale spokojnie, pzecież mamy dopiero rok 2007.