Start arrow Spis felietonów arrow 18. 68 rocznica śmierci nieważnego niemowlęcia...
18. 68 rocznica śmierci nieważnego niemowlęcia...
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
22.04.2008.

Umarło z 13 na 14 kwietnia 1940 w bydlęcym wagonie, bez okien, z zaryglowanemy drzwiami jadącym na wschód. Nie wiem jak miało na imię. Jego młoda matka została zgwałcona przez radzieckich żołnierzy, którzy następnie ją i niemowlę wrzucili do tego ssamego wagonu, do którego wrzucono mnie, mego brata i moją Mamę. Do wagonu na wschód, nie na SYBERIĘ, na wschód...

Tak właśnie określiła to Polska Telewizja w niepodległej Polsce, w dniu 13 kwietnia 2008: "Dziś mija 68 rocznica drugiego, masowego wywozu Polaków na wschód"...(TVN i TVP wieczorny dziennik 13.04.2008).

Słowo Syberia należy wymazać, gdy jest w negatywnym kontekście. Takie rocznice należy wymazać, bo są częścią polskiej martyrologii, a taka się nie liczy. Nie może się liczyć, bo byłaby nacjonalistyczna i jako taka może kogoś urazić. Inne rocznice, jak dokładnie w tym samym dniu to powstania w warszawskim getcie nikogo nie urażą. Rocznica Katynia, a tak się zbiegło, że dokładnie co do dnia, też powinna być wymazana, bo razi naszych partnerów w procesie pokoju światowego.

A Syberia? Jak nawet można pytać! Przecież wiemy ile dobra z Syberii płynie. Dosłownie płynie, bo i ropa naftowa i gaz ziemny, płynie do wdzięcznej Europy.

Nie wiem co się stało z matką niemowlęcie, które umarło z zimna, po prostu z zimna, w tamtym wagonie. Rozdzielono nas, gdy po prawie 6 tygodniach jazdy "na wschód", która sama w sobie była wyrokiem śmierci, gdy ten pociąg śmierci dojechał do końcowej stacji dla mnie, mojej rodziny i pani Broni. Opisałem to w książce "Długie Drogi Syberii", którą też należy wymazać, bo już powoduje takie reakcje... Moje, kolejne spotkanie w danej szkole i dyrektorka:"Tylko proszę nie mówić o tych okropnościach, no wie pan, o Syberii"...

Bo są okropności i okropności, a zależne od tego dla kogo i dlaczego. Jest takiem, katolickie (przynajmniej z miejsca pracy...) wydawnictwo jak Bernardinum w Pelplinie. Kiedyś pisałem do jego "Poznaj Świat" reportaże ze świata tak zwanej egzotyki, dawałem masę zdjęć i podobno było to czytane.

Przestałem, gdy tylko w jednym egzemplarzu (miesięczniku) zobaczyłem dwa reportaże z Syberii. Nic tylko rzucać wszystko i jechać, lecieć, bo jakie tam powietrze, widoki, jaki las i jagody. To ten sam las, który wyrósł z tysięcy wywiezionych "na wschód". A jagody to z czego?... To ten sam las, który moja Matka rąbała siekierą przez 10 i więcej godzin dziennie. W jakim celu? Aby wykonać normę wyrąbania do statystyk wysyłanych do Moskwy. A zrąbane drzewa? A kto by się przejmował. Padły w tajgę, aby zbutwieć...

Nic tylko siadaj na trawę wśród syberyjskich świrków, oddychaj wspaniałym powietrzem i jedz jagódki, czarne... Czy to komuś ubliży? A niby dlaczego? Że ani słowa o setkach tysięcy, którzy padli w tym lesie o milionach "wywiezionych na wschód", których pochłonęła syberyjska ziemia...

Tak Ci turystycznie redaktorku? A może byś tak usiadł na trawie między barakami Oświęcimia i napisał jak pięknie szumią topole? Ciekawe jak długo poredaktorujesz? Spróbujesz?...

-"Panie Kazimierzu", czy pomyślał pan, że te nawroty do Syberii mogą, któregoś dnia stać się po prostu nudne? Czy na zawsze musimy nosić takie wspomnienia? Czy to ś a prawdziwe słowa kogoś? Tak, przecież ująłem je w cudzysłów, bo nie moje. ha, ha... Takich wypowiedzi słyszałem sporo.

Ciekawe jak zabrzmią w uszach i sercach rodzin ofiar zamordowanych na przykład w Oświęcimiu czy Brzezince, prawda?

Chyba to George Orwell jako pierwszy ustawił stworzenia w rzędzie na zasadzie, że są równe i równiejsze. U niego tymi równiejszymi były świnie, (które opanowały władze w "Zwierzęcym folwarku"). Wybrał dość niefortunnie, bo świnie, a fe, zwierze to trafia nawet do Arabów...

Gdy grupa łowców soboli, która dowodził Timofiej (i w której była moja Mama) dotarła przypadkowo do zesłańców z Ukrainy, zobaczyłą resztki innych, nieważnych ludzi. Władza radziecka wywiozła ich "na wschód" i rzuciła dosłownie w środku zimy w syberyjski las. Dała apre siekier, piłę i gwoździe. Tylko tyle dla kilkudziesięciu kobiet, dzieci i mężczyzn. Jedzenie? Obowiązywała prosta zasada! "Kto nie rabotajet nie kuszajet". Czyli kto nie pracuje ten nie je... W pierwszą noc umarła, zamarzła połowa Ukraińców. Do wiosny dotrwały wyjątki.

Tak, w tamtym wagonie przeżyło inne niemowlę i napisałem o tym. Przeżyłem ją, równie nieważny jak to, które umarło z nocy 13 na 14 kwietnia 1940. Dziś mija rocznica jego śmierci.