Start arrow Spis felietonów arrow 16. Warszawa na sprzedaż...
16. Warszawa na sprzedaż...
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
10.04.2008.

Do stodoły, do wspólnej stodoły i to już! Ale Panie Kazimierzu, Anglicy też sprzedali Harrodsa, Arabowi sprzedali, a Amerykanie też nie mądrzejsi bo Rockefeller Center chyba sprzedali Japończykom? A w Kalifornii, ile domów Japońce kupili?... I tak dalej.

A jest to tak jak z powiedzeniem - zanim gruby schudnie, to chudy zdechnie. Ja (aż do znudzenia) powtórzę, że gdy dziesięciu durni skacze na głowę z dziesiątego piętra, to czy Polska ma być tym jedenastym?

Po powrocie do Polski napisałem 5 książek. To prawda, że piszę z nudów, ale nie tylko bo... taki tu klimat, że gdzie pójdę w styczniu czy grudniu?... Miły facet, co? "Zabawia nas", bo mu się nudzi, a do roboty nie łaska? I już go mamy załatwionego.

Jedną z książek jest "Kraj przegranych ludzi"... Pomysł napisania tej książki powstał w październiku 2002, gdy wróciłem z Polski do Stanów. Jednak nie mogłem ot, tak, "przelecieć" się po sprawach i ludziach, należało wśród nich pomieszkać by utwierdzić się w słuszności tytułu. Jednak nawet, gdy ktoś mi bardzo dużo zapłaci za publikację tej książki, to nie zgodzę się. Niech to zostanie we mnie. Żal jest może nie przegranego, ale oszukanego narodu. Bez znaczenia, że sam pcha się w pułapkę, bo nie on decyduje o drodze do niej i szybkości marszu. Nawet już nie myśli, bo od tego ma media. Skoro pozornie inteligentni ludzie kpili z prezydenta Kaczyńskiego, że nie wie jak założyć słuchawki na uszy więc jak może rządzić Polską?... A jest to jeden z wielu przykładów ośmieszania wroga...

Kpina jest silniejsza od broni palnej, ta zabija tylko raz i natychmiast. Kpina zadręcza na śmierć, przez długi czas.

Oczywiście, że o wszystkim decyduje pieniądz, ale nie widać go, działa jak opóźniona trucizna, natomiast media na jego usługach działają od zaraz. Oto dziewczynka, dziecko właściwie, rozkosznie paplająca, że to dobrze, bo do Warszawy będzie przyjeżdżać dużo ludzi... Że co? Że Warszawa będzie na sprzedaż, ot, co. Pozornie normalny facet, młody, już wyliczył na czym Warszawa może zarobić, co sprzedać..."Mamy dużo do zaoferowania, Belweder, Łazienki...". A niby dlaczego nie zamek królewski? Skoro europejska stodoła, to wspólny dom, więc co za róznica kto kupi Sukiennice, a może i Wawel? Pewien bankier powiedział, że wszystko ma swoją cenę i słusznie. A Ty internauto, dolepiający mi kolejny przymiotnik, takiś honorowy, że rodzinnych pamiątek nie sprzedaż? Durniu! Ludzie sprzedawali samych siebie, gdy głodowa śmierć zaglądała im w oczy. Że to są ekstrymalne, a więc żadne dowody? Wszystko ma swoją cenę i obyś nie musiał się o tym osobiście przekonać.

Każdy ma swoją cenę. Każdy. Pewno wierzysz w Świętego Piotra? Ba, uważasza, że jest drugi po Bogu na liście świętych i tu chyba nie ma sprzeciwu?

A pamiętasz (skoro wierzysz) co było gdy siepacze szukający Chrystusa zapytali Piotra... Ty, brodaty, a znasz tego Galilejczyka?

- Ja? A niby dlaczego mam znać, pierwsze słyszę... Trzy razy wyparł się nie tylko swego Mistrza, lecz przyjaciela! Za cenę strachu. Więc każdy ma swoją cenę, bo skoro późniejszy nr 1 święty robił ze strachu gdzie trzeba...?

Z wyprzedaży emocjonalnie drogich nam rzeczy, właśności, jest w jakimś sensie jak z panienką, która trąci cnotę. Pierwszy raz bywa i bolesny i emocjonalny, potem już jeżeli nie przyzwyczajenie, to idzie gładko.(zgadzam się, niewłaściwie dobrane słowo, ale rzekło się).

Czyli jak mawia Człowiek Roku (nawet po polsku)"Krok po kroku"... Może więc najpierw rzeczywiście sprzedać warszawskie Łazienki? Niby dlaczego nie? Nikt tam nie mieszka więc nie trzeba szukać mieszkań zastępczych, prawda? Potem? Potem ustaliliśmy, że będzie gładko, a jaka kasa!

Kto na tym zarobi? A może warto spytać: Kto na tym straci?!... Ale spokojnie, bez paniki, przecież zostaną ulice, nasze ulice. Ulic chyba niekt nie kupi. Chodników chyba też nie? Zaraz, zaraz, nie tak szybko i nie tak optymistycznie. Chodnik jest własnością właściciela kamienicy. Czyli i Ty mała dziewczynko i Twoi rodzice i ja aby iść takim chodnikiem będziemy musieli płacić jakieś "kopytne".

Iść do wspólnej zagrody, stodoły, obory gdzie i tyrolskie, skórzane pasiaki będą nasze, ciągle nasze, więc o co chodzi! A dlaczego będą nasze? Naprawdę, dlaczego? Bo nikomu NIE PRZESZKADZAJĄ.

A my? Aaa, to już zupełnie inna sprawa. My ciągle (niektórzy z nas) mamy stare, niezdrowe, nacjonalistyczne przyzwyczajenia i pomysły, takie jak suwerenność, niepodległość, odrębność państwowa i samodzielne decydowanie o własnym kraju. Własnym? No proszę! Ile jeszcze trzeba by (nie powiedziałem, że wybić z głowy, chociaż...) wyzbyć się tych mroków nacjonalizmu i średniowiecza. To wymaga czasu. Na szczęście już się coś zmienia chociażby w takiej Polsce, gdzie Platforma Obywatelska czyli rząd doskonale czyli MEDIAMI pomaga zrozumieć Polakom, że Unia Europejska, a nie Polska, to nasz kraj. Tak, ale to może potrwać.

Może więc na początek: Komu Warszawskie Łazienki? Komu?!