Start arrow Spis felietonów arrow 14. Pociąg śmierci...
14. Pociąg śmierci...
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
03.04.2008.

- Co się pan tak wypina z tą książeczką "Długie Drogi Syberii" jakby to była alfa i omega tematu.
Albo coś takiego... - Nie pan jeden przez to przeszedł... I tak, a bardzo dalej i dalej.

Zacznijmy, że jako dziecko to nie ja przez "to" przeszedłem, ale moja Matka i dorośli ludzie, którzy mnie uratowali przed chociażby zamarznięciem na śmierć lub śmiercią z głodu. To oni są bohaterami mojej ksiązki i taka jest dedykacja w tej książce:"Mojej Matce, Bohaterce, która zwyciężyła Syberię."

To nie ja się "wypiąłem", ale zakazany w 1980 roku temat, a właśnie wtedy kanadyjski "Czas" odcinkami przez 2 lata drukował tą książkę i właśnie wtedy zadecydowano, że choćbym napisał sto książek, to w Polsce będę nieznany. Mówię oczywiście o przeszkodach typu konkurencyjnego...

Pierwszy rozdział w tej książce to "Pociąg śmierci". Właściwie powinno być śmierci z dużej litery i nie w cudzysłowie.

O 4 rano 13 kwietnia 1940 kreatura biegle mówiąca po Polsku przyprowadziła trzech radzieckich żołnierzy, zwymyślała mojej Mamie od burżuazyjnych suk i dała 35 minut na spakowanie się. Brat Zbyś miał prawie 5 lat i dzielnie pomagał, ja miałem niecałe dwa lata i dzielnie się darłem przeszkadzając... Wrzucono nas (dosłownie) jak towar do wagonu pełnego ludzi - bydlęcego wagonu bez okien. Zaryglowano drzwi i pociąg pojechał na wschód. Ludzie prawie, że leżeli na sobie, taki był ścisk. Po paru dniach ludzie wymiotowali na siebie i wypróżniali się gdzie się dało, a więc często na kogoś. Po trzech dniach pociąg stanął. Żołnierze otworzyli drzwi mówiąc, że będzie postój, można wyjść i się załatwić. Dookoła śnieżna pustka, żadnych drzew, pola i śnieg.

W pociągu były przeważnie kobiety i dzieci, oraz młodzież. Dziewczyny wstydziły się obnażać, kucać przy wszystkich, mogły schować się tylko pod wagonami, za kołami. Nagle pociąg ruszył, bez ostrzeżenia.

Matki próbowały wyciągnąć spod kół pocięte dzieci... Nie miały czasu pochować, bo w wagonie zostawiły najmłodsze. Nie miały czasu zająć się rannymi dziewczynami. Zostały na śmierć. Pociąg pojechał...

Po kilku dniach ponownie stanął i żołnierze ponownie powiedzieli to samo. Ludzie nie przypuszczali, że morderstwo może się powtórzyć i znowu dziewczyny szukały prywatności pod pociągiem. Maszynista tym razem jeszcze szybciej ruszył, a żołnierze kpili, że "Durne Palaczki nie rozumieją sportowych zwyczajów towarzysza maszynisty..."

Nie czytałem innych książek na temat wywózki na Syberię w 1940. Nie wiem czy tak opisują zbrodnie Związku Radzieckiego rękami jego żołnierzy i sługusów urodzonych i wykarmionych na poslkiej ziemii...

Nie wiem czy właśnie w tym czasie, a więc w początku stanu wojennego i aż do 1982 inna książka o Syberii tak podpadła towarzyszom, którzy przekazali polecenia Moskwy o rządzeniu w PRL, "pałeczkę" w długim biegu. Ze zmianami sztafety, czoywiście.

A nauczycielki w szkołach pytały..."Dlaczego my nic o panu nie wiemy?" "Długie Drogi Syberii" mają długie ręce...

To ludzka pamięć jest krótka, coraz krótsza. I o to chodzi.


Polska 3 kwiecień 2008