Start arrow Spis felietonów arrow GŁÓD I NĘDZA Z WYBORU...
GŁÓD I NĘDZA Z WYBORU...
Oceny: / 3
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
11.09.2017.

GŁÓD I NĘDZA Z WYBORU...

Huragan Irma właśnie demoluje Karaiby. Francuskie i Holenderskie Antyle rozpaczliwie wołają o żywność...

Pierwszy raz na Haiti byłem (chyba?) w 1975. Zaprosił mnie kolega z pracy w Social Work na Bronksie. Zobaczyłem smród, bród i ubóstwo, jak głosi nie tylko powiedzonko. Kolega, rodowity Patua (język, jaki mówią mieszkańcy Haiti, coś jak kaleczony francuski), był bardzo dumny ze swego kraju. Nie miałem odwagi zapytać dlaczego, ostatecznie byłem jego gościem i naprawdę gościnnie przyjętym.

Drugi raz odwiedziłem Haiti w 1992, gdy pacjent, którego "wyprowadziłem" z wózka po wypadku do pełnej sprawności zaprosił mnie do domu jego rodziców. Już urodzony w USA, był jednak bardzo dumnym Patuą... Amerykanie nazywają tak dumę: Proud for nothing (dowolne: dumny z niczego). Bo rzeczywiście...

Rodzice Pierra Legarde mają malutką chatkę ze sporym kawałkiem ziemi, "Dziko" rosną tam banany, trzy palmy kokosowe i kilka drzewek awokado (chyba też ze dwa czy trzy drzewka cytrusowe). "Dziko" pasą się kury i dwie krowy. Domek jest o "kilka kroków" od morza. Pierre z dumą opowiadał, że przybrzeżne wody pełne są ryb, ale... nie widziałem ani jednej łodzi rybackiej...

Ludność Haiti należy do najbiedniejszej na zachodniej półkuli i nieustannie domaga się żywności od rządu, a ten, jako była, francuska kolonia, naciska Paryż.

Spędziłem na Haiti ponad tydzień. Wszędzie widziałem takie obrazki. TO znaczy żywność na wyciągnięcie ręki i takie same pretensje do Francji, że chce na śmierć zagłodzić wyspę...

Internauto, ty mi powiedz, bo ja nie jestem ekspertem od żywności: Czy ryby, drób, owoce, banany i warzywa wystarczają aby człowiek żył zdrowo i NIE GŁODNY? Wieś na Haiti MOŻE wyżywić ludność w miastach!

Carlos Melendez, z którym pracowałem w Nowym Jorku ("Wielkie jabłko") pochodził z Ponce, w Puerto Rico. Mieszkańcy tej wyspy mają się bardzo dobrze jako jeden z "stanów" USA czytaj: życie na dozgonnych zasiłkach Welfare). Pracować nie musisz, ale jesz i masz siły wołać o... rewolucję i wyzwolenie się od amerykańskiego kolonializmu. Tyle, że gdy przyjdzie do wyborów to ludność opowiada się za utrzymaniem status Quo...Dlaczego o tym? Bo ojciec Carlosa, pomimo, że również może żyć na zasiłku, postanowił uprawiać kawę... Warunki klimatyczne identyczne jak na Haiti, ale drzewa kawowe wymagają opieki i pracy. Nie trzeba orać z nosem przy ziemi, ale trzeba pracować. Tak, na ziemi rodziców Carlosa są i kury, i kilka kóz, i rośnie wszystko, co w tropiku, a samo, bo tak to już jest z bananami i awokado.

Nie, ludność Puerto Rico nie domaga się żywności, jako, że ma sklepy nie inne niż w USA, a mając kupony na żywność, ma co jeść.

Czy to jest rasistowski felieton? Dla kogoś, kto ma gówno poprawności politycznej w mózgu, tak.

Ale teraz Irma (zaraz za chwilę Jose i resztka alfabetu) demoluje głodną ludność nie tylko francuskich i holenderskich Antyli. Strach pomyśleć, że na wyspy zrównane z ziemią niedługo przyjdzie zima i będzie... 25 stopni. Zimna? Nie, ciepła, co nie przeszkadza rosnąć i bananom, i palmom kokosowym, i cytrusom, i drzewom awokado. Kury, gdy przeżyły huragan? Dziękuję, mają się dobrze. Ryby w morzu Karaibskim? A i owszem, ale aby je zjeść, trzeba łowić, a to wymaga pracy. Głód nie wymaga pracy.

Duma też. Wystarczy i o jednym i o drugim głośno krzyczeć.

W 1980 kupiliśmy, Renata i ja, nasz pierwszy domek w Walnut, południowa Kalifornia (Barbados Dr 259). Znajomy powiedział mi, że owoce awokado mają wszystkie niezbędne składniki dla człowieka, że pierwsi amerykańscy astronauci zabierali za sobą właśnie owoce awokado. Domek był mały i miał ciut, ciut podwórka. Posadziliśmy: Mandarynkę Owari Satsuma (bez pestek), bananowca, figę i awokado. Bananowiec okazał się z tych króciutkich, super słodkich. Gdy opuszczaliśmy Kalifornię do Arizony (w 1988) z drzewka awokado (Hess) zebraliśmy tamtego roku 10 kilo owoców.  Miało dopiero dwa metry wysokości. To tak nawiasem o głodzie. Drzewko nie wymagało nic poza wodą. Na Karaibach deszcz służy za podlewarkę...

Gdy dziś widzę i słyszę o głodującej ludności Haiti, to jako prawdziwy rasista mówię: DO ROBOTY to nie łaska?! Ja tutaj w Polsce muszę za kilo morskiej ryby sporo płacić, za awokado jeszcze więcej, prawda, banany są tanie, ale jako ten, co nie je nic, co chodzi na czterech nogach ćwiartki na rosół nie mam za darmo...

No i zbyt dużo nie mówię o dumie...

7 września 2017