Start arrow Spis felietonów arrow PRAWDZIWY ENTUZJAZM MŁODOŚCI W POLSCE LUDOWEJ
PRAWDZIWY ENTUZJAZM MŁODOŚCI W POLSCE LUDOWEJ
Oceny: / 4
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
31.03.2010.
[data powstania: 2010-02-10 ]

Bo takim był. Nie mylić z latami PRL-u. Że ja, wywieziony na Syberią mogę coś takiego napisaci? Mogę, bo to były lata mojej młodości tej pierwszej wczesnonastoletniej. Entuzjazm do czego? Do ochotniczej pracy w odbudowie, w odgruzowywaniu Elbląga w soboty. Cegła po cegle, kamień po Kamieniu zachęcani nie obłudą partyjnych haseł, ale radością że oto nasze miasto wygląda coraz lepiej, że już jest pierwsza linia tramwajowa, trawniki, kwiaty. To z pracy naszych, może słabych, ale entuzjastycznych rąk to wszystko.

Moja matka katorżniczo pracująca najpierw w syberyjskiej tajdze, a potem w konserwacji i naprawie torów kolejowych w północnym Kazachstanie, „magistrali życia”, która z Karagandy do Magnitogorska jechał węgiel, a na front skośnoocy żołnierze, nigdy słowa krytyki nie powiedziała na te soboty. Nie, że publicznie, ale do mnie, w domu. Dziwne? Nie wiem. Może uważała, że nie propagandowe hasła są ważne, ale sama praca. Dumny byłem ze swojej srebrnej odznaki „Sprawny do pracy i obrony", a nigdy nie należałem do ZMP, czyli polskiego odpowiednika radzieckiego Komsomołu, „prawej ręki partii”.

Czy wierzyłem w treść haseł tak pięknie zredagowanych, że przybysz z Afryki lub Południowej Ameryki mógł zakochać się w Komunizmie? Nawet nie zastanawiałem się, ani ja, ani moi koledzy i koleżanki. Chcieliśmy grać w piłkę, to odgruzowaliśmy, oczyściliśmy boisko.

Tylko taki przykład.

Ten entuzjazm był najprawdziwszy i nie trzeba było propagandy by nas zachęcać. Nie trzeba nam było wysłuchiwać, że „odbudowujemy własny kraj”. To był nasz dom, a to jest więcej niż „nasz kraj”.

Nie przeszkadzały nam takie wiersze (chyba Majakowskiego?)

..."Mróz trzaskający zima niczego

a bluzy się lepią od potu

w bluzach, komuniści ładują drzewo

czas popołudnie sobota


My tutaj sami

i nikt nas do pracy nie goni

nasze my drzewo na naszym torze

na nasze ładujem wagony..."



Jak czuliśmy taką poezję? Jak naszą i nie, że radziecko – komunistyczna, bo my też mieliśmy bluzy mokre od potu...

Że młodość jest łatwym materiałem zapalnym? Chyba jest, ale czy tak naprawdę? Nie widzę ŻADNEGO entuzjazmu w dzisiejszej młodzieży. A przecież jakże bardziej bogato żyjącej od tamtej, naszej. Własny rower i to nie taki z przerzutką, to był skarb... Więc zbieraliśmy złom i na rowery i na buty do gry w piłkę i na piłki i naprawdę nic dla nas nie znaczyły takie powiedzonka jak... „Zamiast wieczór iść na ksiuty zbieraj złom dla Nowej Huty”... Tak to przyszło później, ale nasz entuzjazm trwał.

Dziś? Nie wiem. Może brakuje takiej poezji jak Majakowskiego?...