Start arrow Spis felietonów arrow NIE PODDAMY SIĘ
NIE PODDAMY SIĘ
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
22.03.2012.

 

NIE PODDAMY SIĘ

Jesteśmy silni! W pysku i tyle.

To, że nie mam imejlowego adresu nie znaczy, że nie wiem co się mówi o moich felietonach... właśnie dziś... „Panie Kazimierzu, może pan ma obsesję samobójczą, ale my nie jesteśmy jak barany prowadzone na rzeź. Nie damy się!” Tak i w tym sensie, że nie widzę szans na walkę z władzą, z góry skazując ją na przegraną.

Nie ja, nie ja... Zgodzisz się internauto, że od początku istnienia człowieka dążył on do panowania nad drugim człowiekiem. Ten drugi też nie był baranem na rzeź, ale ten pierwszy systematycznie opracowywał metody powiedzmy panowania nad światem. Setki filmów nakręcono o durniach, którzy za pomocą, jakiejś super broni próbowali szantażować między innymi (bardzo popularne) amerykański rząd. Wiadomo jak kończyli, przegrywali, jako że (zwłaszcza w amerykańskich słodzikach) dobro zwycięża zło.

To są zwykłe bździny taniutkich, głupiutkich scenariuszy, aby była kasa. Równie durni są dzisiejsi „oburzeni” protestujący przed amerykańskim bankami, jako że winę za wszelkie zło ponoszą bankierzy.

To nie Wall Street jest winny, ale Waszyngton. To tam powinni pikietować, przed Kongresem (jako, że Biały Dom to tylko przykrywka).

Ale nawet nie o tym.

Od tysięcy lat, jak już wspomniałem, metoda panowania jednego cwaniaka nad resztą (szlachetnych) frajerów jest coraz lepsza. Oczywiście, że religia jest dobrym narzędziem i nie na darmo towarzysz Lenin nazywał ją „opium dla mas”... Chrześcijaństwo wyznacza zachowanie się wyznawców nakazując im wybaczanie winnym zbrodni i pokorę, a nie mówię o prymitywnych bździnach typu – pokorne cielę dwie matki ssie. Każdy rolnik wie, że pokorne ciele jest ostatnie do cycka i pierwsze do śmierci...

Ale nawet nie o tym...

Od czasów Rzymu, Persji, agresji Arabów w dynastiach Omajadów, ich władcy usiłowali z podbitych ziem robić coś jak „Unię cesarsko królewska”. Pomysł jak widać nie nowy...

Jednak ani miecz, ani karabiny maszynowe nie zapewniły jedności i zastąpiono je pieniądzem... Towarzysze prosto z linii partyjnych Millerów i Kwaśniewskich wiedza, że byt określa świadomość. Jest to jeden ze słodzików lub jak to woli - populików międzynarodowej komuny.

Jednak sam pieniądz jest jak w powiedzonku o Herkulesie... Jakim? „I Herkules dupa, gdy narodu kupa”... A jednak, pieniądz powoduje, że wielu z nas odnajduje w sobie niszczycielski instynkt, zazdrość, nienawiść, chciwość.

To są doskonałe podpałki do ognia, ale dziwny ten ogień... Spala, a nie widać go. Chowa się za zasłoną bankierów, których najłatwiej jest winić za wszelkie zło, a przecież oni jedynie wykonują rozkazy...

Rozkazy? A co, niby tak sobie, z palca, z sufitu, by się nie wyrazić (z czego jeszcze, wytrzepują procenty i dywidendy). Są przecież TYLKO urzędnikami i co z tego, że bajońsko opłacanymi. Widocznie KOMUŚ się to opłaca. Właśnie... ten „KOMUŚ"... Malutkimi, genialnymi kroczkami przyzwyczaja i mnie i ciebie do akceptacji zachodzących zmian. Wszyscy widzimy i czujemy, że nie zawsze są na lepsze, ale żyć trzeba. Kumasz? ŻYĆ TRZEBA. Wykarmić siebie i rodzinę, nie dać się wyrzucić z ciepłego kąta, więc oramy nosem by go nie stracić. W między czasie zapewnia się nam głuptaki telewizyjnych seriali, „artystów” piszczących w naśladowaniu murzyńskich falsetów, sport (następne opium dla mas, które są coraz grubsze, ale kochają sport...)

To wszystko jest na drodze nie do rzeźni, oczywiście, że nie, bo takie numery to prymityw, ale do wspólnej zagrody...   

Oczywiście, że są i opozycje i demonstracje i słodzenia, ale w końcowym rozrachunku... TRZEBA ŻYĆ! Nie przeskoczysz, nie uciekniesz w egzotykę, bo tam też trzeba żyć, ale tam ciągle są metody rzezi...

Jeżeli internauto wpadniesz na pomysł ulepszenia tego świata, to daj mi znać. Ale w miedzy czasie idź do sklepu po zakupy. Że tam coraz drożej? No i co z tego. Nie kupisz w proteście?...

8.02.2012

 

 

P. S. Powiedzmy, że protestem uwolnisz się od obecnej władzy. Wygrałeś? Z „Europą” nie wygrasz... To już nie tamte czasy protestów "Chcemy więcej chleba"... Ten, co wyznacza jego cenę CHCE JESZCZE WIĘCEJ. Nie wygrasz z wrogiem, którego nie widzisz...