Start arrow Spis felietonów arrow MARUDNY POLAK
MARUDNY POLAK
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
05.02.2012.

 

MARUDNY POLAK

Bodajże to było zimą 2008, gdy gaździna (góralka) w Zakopanem powiedziała: ... „Polakom wsyćko przeszkadza, nawet ich własna skóra na grzbiecie”...

Co kraj to obyczaj... Oczywiście. Już w latach wojny, gdy polskie odziały znalazły się w Londynie (a droga, przez Libię i Włochy) polskie żołnierki mawiały... „Gdy na sali porodowej jakaś kobieta krzyczy, to wiadomo, że nie jest to Angielka..."

Gdy niemieckie bomby paliły Londyn i Anglik tracił bliskich, to zapytany w pracy jak mu „idzie” odpowiadał... „Not too good”.  I tyle, bez dalszych komentarzy. Często mówił: „I had better days..."

Że co mi raptem strzeliło? Jak wiemy tegoroczny początek zimy to żadna zima, więc co słyszę i od prezenterek pogody i od „publicznych” ludzi w TV... „Kiedy wreszcie przyjdzie prawdziwa zima” i tak dalej i tak w tym sensie. Że co w tym dziwnego? Że już w końcu października, gdy zimny i mokry, słyszę: Znowu przyjdzie ta cholerna zima, znowu nie będzie „ciepełka”... Nie mówią  to ludzie urodzeni i wychowani w tropiku, prawda? Mówią to ludzie, którzy NIE znają innego klimatu, jeżeli nie liczyć paru tygodni urlopu pod palmami.

Ja żyłem pod palmami 27 lat, bo 10 w Los Angeles i 17 w Tucson i wiem, że od października do maja w Polsce NIE jest ciepło i że jest to normalne, więc ubieram się odpowiednio. A przecież 8 lat w Nowym Yorku też mnie nie mroziło, bo bywało, że na Boże Narodzenie jeszcze widziało się kwitnące róże...

Mendzenie, marudzenie, wybrzydzanie, narzekanie, trucie, krytykanctwo, to ulubione przysmaki mowy polskiej...

Powiedzmy, że przyzwyczajenie, ale przecież ci od pogody chyba pamiętają, że prawdziwa zima to miliony wydane na odśnieżanie i zasolanie (sól zabija roślinność) ulic, to korki i kolejki do lekarzy... A przy okazji, gdy moja Renatka kupuje w aptece bandarze, wodę utlenioną itp, bo mając dwa duże psy i sześć (własnych, nie licząc cztery dochodzące) kotów, to widzi tłumy (młodszych od niej ludzi) kupujących leki, że aż torby pękają...

Apetyt Polaków na lekarstwa jest chyba w rekordzie świata.

Lakoniczność, skromność i twardość Amerykanów wzięła się z angielskich korzeni. Jest absolutnie BEZ znaczenia czy są to cechy WYUCZONE, by nie powiedzieć że... wytresowane( co na jedno wschodzi, bo co, pies to gorszy uczeń?!). Liczy się końcowy efekt NIE MARUDZENIA.

Jakże łatwiej jest żyć w kraju, gdzie zamiast uderzenie w plecy wózkiem z zakupami i jak gdyby nic sieknie stało, słyszy się I'm sorry.

Że to sorry jest sztuczne, wyuczone tak, jak zdawkowy, ale uśmiech? Być może. Wole to niż nadęte, złe, zawistne mordy na co dzień...

Nie będę wspominał o zazdrości... Po 40 latach socjalistycznego gołodupia ludzie mają prawo być ciut pazerni na bogactwo, a więc i zazdrośni o takie. Z całą pewnością zazdrość jest nieco, nieco mniejsza w krajach, gdzie nie było socjalistycznego gołodupia.

Ciekawe, co nowego może powiedzieć Leszek Miller potencjalnym wyborcom za pięć lat poza tym, że był sekretarzem KC PZPR, a więc partii, która wprowadziła gołodupie... co nowego może powiedzieć...

Tylko gratulować samozaparcia... Na samo zaparcie, w wieku lat 64 jest sporo leków przeczyszczających... Ale... trzeba przecisnąć się przez tłum w aptece, tłum bardzo głodny... marudzeniem o lekarstwach, czyli manipulowaniu takowymi.

Więc jak tu NIE MARUDZIĆ, proszę pani gaździny...

 

     30/12/2011