Start arrow Spis felietonów arrow ŻEŃŚKA SIATKÓWKA...
ŻEŃŚKA SIATKÓWKA...
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
03.02.2012.

ŻEŃŚKA SIATKÓWKA...

Z pełna świadomością pełnej podpadki i utraty wielu (mam nadzieję...) mi życzliwych piszę poniższe ...

Popularność żeńskiej siatkówki polega głównie na walorach wizualnych. Duża ilość jej kibiców stanowią faceci, a dokładnie tatuśkowie.

Czy można się dziwić? Gdy tatusiek ogląda się, za panienkami, a idzie z mamuśką, to dostanie mu się, oj dostanie i nie ma sensu dalej o tym pisać. Więc przebiegły tatusiek udaje kibica żeńskiej siatkówki i zabiera na mecze, gdzie SZCZUPŁE laski podskakują, wyginają się i padają w pozach tatuśkom miłym. A mamuśka? A co mamuśka... Też „kibicuje”...

Że nie tylko są tacy kibice, bo widzi się młodzież płci obojga? Oczywiście. Młodzi ludzie identyfikują się z tymi, co na korcie siatkówki i „widzą” tam siebie. Dlaczego? Siatkówka jest grą masową... Można bawić się w piłeczkę i na plaży i na trawce i nawet na imieninach na podwórku.

Fizyczny wymóg takiej zabawy jest minimalny acz dobry dla zdrowia. Że na poziomie wyczynowym jest inaczej? W pinponga na poziomie wyczynowym jest bez porównania trudniej, bo bywa, że zmęczony (SPOCONY!) zawodnik wpadnie na róg stołu. Nie, to nie jest żart. Tak więc masy bawią się w podaj piłeczkę, odbij piłeczkę, przebij piłeczkę, ponad siateczkę...

Siatkówka męska powoduje zapadnięte klatki piersiowe (pozycje w grze) i wygląd długich „robaków” z cieniutkimi ramionami.

Czy ja coś wiem o sporcie? Poza tym, że przez ponad dwadzieścia lat przeszło przez moje ręce fizjoterapeuty i fizjologa wielu sportowców, to... (Sorry, że musisz to przełknąć, bo jak to... Pisarz, poeta, a nawet jest w OFICJALNYM życiorysie, że śpiewa...) mam puchary za grę w lidze piłkarskiej, gdzie kapitanowałem moim Eagels (1984-87), a w drużynie było tylko dwóch Polaków - Janusz Oleśniewicz (grał w Legii) i ja. Jaka to była liga? Podobna do tej w której grał Kazimierz Deyna. Ile miałem lat? Wystarczająco „mało” by nie dać się ograć dwadzieścia lat młodszym.

By kontynuować twoją niestrawność dodaje, że mam puchary za grę w kosza w miejskiej lidze w Tucson. Gościnnie mieliśmy takie gwiazdy NBA jak Gilbert Arenas, Jason „Jet” Terry (dziś w Dallas Mavericks) i Andrew Igoudala (to absolwenci uniwersytetu UA Tucson). Mało szpanowania, to dodam  miejsce w trójboju siłowym wagi do 188 funtów w West Covina, Los Angeles, rok 1984 (miałem 46 lat). Tak, zapraszam do siebie byś zobaczył te puchary i zdjęcia.

A poza szpanowaniem? Fakty: Wysiłek siatkarza podskakującego i powoli (BARDZO POWOLI) przekuwającego się na przestrzeni kilku metrów jest głównie, psychiczny. Piłkarz biegnący z przeciętną szybkością ok. l5km/h, gdy zderza się z piłkarzem o tej samej szybkości naraża się na kontuzje przy szybkości ok. 3O km/h. Przyspieszenia, zahamowania, nagłe zwroty, skoki, upadki często na głowę, lub „na płasko” na plecy, to normalka i w piłce nożnej i w koszykówce. W siatkówce bywają kontakty z... siatką.

Tak, jestem za masowym: Podaj piłeczkę, odbij piłeczkę, przebij piłeczkę ponad siateczkę, bo i nikt nikomu krzywdy nie robi i serce się cieszy. Czy ja oglądam siatkówkę? Jeżeli, to o najwyższe podium, ale i wtedy NIE WIDZĘ kropli potu na zawodnikach i zawodniczkach.

W naszej lidze piłkarskiej Walnut-Diamond Bar mieliśmy kilku siatkarzy. Jeden był w naszym zespole. Mógł grać może jakieś kilkanaście minut by paść ze zmęczenia. Nie gloryfikuje jednego sportu i nie potępiam innego, ale nikt mi nie powie, że sport to NIE jest OGROMNY wysiłek fizyczny.

A taki NIE jest w każdym sporcie.

A co z tym wizualnym efektem siatkówki żeńskiej?

Na kanale Orange Sport, w dniu 30 grudnia 2011, o godz. 8:28, młody prezenter komentując ostatnie rozgrywki żeńskiej ligi powiedział: „Było na co popatrzeć, a nie mówię o siatkówce...”

Powiedział to bardzo młody facet, czy więc można się dziwić, że żeńska siatkówka jest tak popularna wśród tatuśków?

 

30/12/2011

 

P.S.

W maju bodajże to był rok 1999 zaprószono mnie do TV Kraków (dawała na 9 województw), by „dać coś” o „Długie Drogi Syberii” (z okazji Dnia Matki). Zaprosiłem koszykarzy ligowych na grę 1 na 1 o sto zielonych. Ja już wtedy stary pierdziel i tylko 174 cm wzrostu. Z tego co wiem nikt się nie zgłosił... Tak więc nie tylko /dziś/ na stronie internetowej szpanuję