Start arrow Spis felietonów arrow DZIKI KRAJ 2
DZIKI KRAJ 2
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
11.12.2011.

DZIKI KRAJ 2

Kolejny fragment z mojej najnowszej książki. Traktujący o... śmieciach.

...Jakaś pomoc była potrzebna małemu laskowi niedaleko domu koleżanki dziewczyny Bysia. Lasek jak każdy chciał być zielonymi płucami i dla siebie i dla każdego stworzenia, ale stosy śmieci dusiły płuca.

Polski minister nazwał Polskę dzikim krajem, ale przeprosił, bo bardzo lubił być ministrem, nawet gdy byłym. Czyż nie jest dzikim kraj, którego mieszkańcy zaśmiecają, go tam gdzie najpiękniej, bo w lesie?

Robią to bezkarnie, ponieważ nikt nie potrafi ich złapać, nazwać po imieniu. Oczywiście skoro, Bzdziński zasmieca to nie będzie kablował na Kowalskiego.

-Bysio, wiem, że masa lekarstwo na wszystko, na co ani policja ani rząd nie mają.

-Ooo... To mi wygląda na wyjątkową podpuchę... Krótko, komu trzeba napierdo...

-Najpierw go złapać.

-A po wtorku jest środa. O co chodzi ty moja jedyna z pomysłami.

-Sąsiedztwo rodziców koleżanki, pamiętasz tej od sprawy psa tonie w śmieciach. Koniec ze spacerami po lesie. Nawet lodówki i telewizory tam wyrzucają.

-Bogaty kraj...

-Dziki, nie bogaty. Chyba możną coś z tym zrobić?

-Chyba coś robią, wywożą te śmiecie, prawda?

-W dzień, ale w nocy dowożą...

-Więc trzeba zarwać parę nocek. Dam dwóch chłopaków. Tak zaparkują jakby ich nie było.

-Ale co zrobicie. Nie macie prawa aresztować. Ojciec mówi, że w Stanach istnieje coś takiego jak Citizen arrest. Każdy obywatel ma prawo zatrzymać kogoś czyniącego szkodę lub przestępstwo.

-Jesteśmy w Polsce. Kary za zaśmiecanie nie są warte papieru, na którym je napisano. Nie pytaj. Daj namiary a pozamiatamy.

-Bysio, jesteś jak piosenka, czyli dobry na wszystko. Tacy jak ty powinni być benifikowani...

-Be co?

-Wyświęcani. Mówię poważnie.

Pierwsza noc spokojna. Druga też. Ludzie Bysia już mieli dość spania w samochodzie, gdy tuż przed świtem, bez świateł, dwie furgonetki podjechały na skraj lasu. Poleciały plastikowe worki, umywalki, sedesy, kubły z farba, a ciekły na czerwono...

Krótki skok. Szybko w ryja i pałą po łapach. Jęki, krzyk, wycie... Ludzie Bysia już rozrywali worki wrzucając zawartość do samochodów. Załadowane samochody dopełniono ich właścicielami. Opony pocięte, światła rozbite, motory uszkodzone. Nie padło ani jedno słowo. Cała akcja trwała najwyżej dziesięć minut...

Najdziwniejszym było to, że sąsiedzi śmieciarzy ani słowem nie skomentowali zdarzenia. Albo sami wywozili śmiecie do lasu albo strach był najważniejszy.

Kto uwolnił śmieciarzy pozostawało tajemnica. Upłynęły dwa tygodnie. Gmina oczyściła las i pozostał czysty.

Czyż nie jest dzikim kraj w którym czystości trzeba uczyć przy pomocy bicia?...

5/11/2011