Start arrow Spis felietonów arrow POLSKI ANGIELSKI NUMER 2
POLSKI ANGIELSKI NUMER 2
Oceny: / 1
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
27.05.2011.

POLSKI „ANGIELSKI” NUMER 2

Cały anglojęzyczny świat, cały, włącznie z anglojęzycznymi slangami i tego typu „koknejami”, z przyznam, trudnym do kumania „żargonem” z  portowych dzielnic Liverpoolu, cały, wymawia nazwisko - JACKSON właśnie tak, ale... Czy ponownie Polacy, gdy czegoś nie wiedzą, to i tak wiedza lepiej?... Czy, jak jesienią 2007 góralka w Zakopanem powiedziała: ... „Polakom wsyćko przeszkadza, nawet ich własna skóra na grzbiecie...”, że w Polsce wymawia się, nie Jackson lecz Jeckson (Żekson).

Idiotyzm tego, powiedzmy, że paradoksu polega również na tym, że oto polski dziennikarz akredytowany czasowo w USA czy w Londynie słyszy, że tubylcy wymawiają – Żakson, ale on wie lepiej i wymawia – Żekson (fonetyczne).

Czy to jest denerwujące? Czy głupota jest denerwująca?! To zależy dla kogo, na pewno nie dla ...Żeksonów...

Kolejną zagadką dla mnie, tym razem naprawdę zagadką jest od zawsze papózio, a błędnie tłumaczona nazwa Death Valley na Dolinę śmierci. Zadziwiającym jest (przesadzam, przecież Polacy... wiedzą, lepiej), że tak zwani fachowcy od geografii, wszego rodzaju sprawozdawco – wędrownicy też tak tłumacza coś, co jest po prostu... Martwą Doliną, a nie Dolina Śmierci.

W języku angielskim (zgoda, Polacy znają go lepiej od Amerykanów i Anglików...), aby była dolina śmierci to musi nazywać się Valley of the Death. Po prostu i krótka piłka. Kumasz? Wątpię, bo i tak wiesz lepiej.

Jeżeli przekręcanie nazwiska dziwaczną wymową można uznać za małostkę i dowód zwyczajnej głupoty, to coś z zakresu nauki, coś tak znanego w anglojęzycznym świecie jako... Martwa Dolina (pomimo, że nie jest) tłumaczone na... „polski angielski” głupotą, li tylko głupotą nie jest. A może jest? Co ja tam wiem poza tym, że oczywiście jestem przemądrzały, prawda?

A czy ta dolina jest martwa? W okolicy Furnace Creek, gdzie w lipcu jest przeciętnie 50 i więcej stopni żaru, w marcu, gdy śniegi z Sierry Nevady dadzą życie spalonej ziemi, rozkwita ona jak okiem sięgnąć złotem i żółcieniem kalifornijskich maków. Przetykane jest błękitnawym fioletem łubinów... Wcale nie wygląda to martwo...

Ale to tylko krotki, świeży oddech życia, to prawda..*

 

7/03/ 2011

 

P.S.

Dlaczego napisałem – wędrowników, a nie podróżników? Podróżnik jest nawozem dla roślin. Podsypiesz pod róże markę „podróżnik” i pięknie rosną... „Wędrowali szewcy przez zielony las... „Wędrowali, a nie podróżowali. Wędrujemy, prawda? Ale, może towarzysz Miodek wie lepiej... Czyż nie napisałem, że jestem przemądrzały?