Start arrow Spis felietonów arrow TOWARZYSZU MIODEK...
TOWARZYSZU MIODEK...
Oceny: / 2
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
23.11.2010.

TOWARZYSZU MIODEK…

Podobno jesteście jakby to określić… specjalistą od języka? Polskiego, to miałem na myśli…

Mnie, jako Polaka obcokrajowca, lub jak kto woli polskiego Amerykanina nie tyle zastanawiają, co bawią dwa określenia. Pierwsze to autopsja. Słyszę (a myślę, że i wy też tak mówicie, ale oby nie!), że ktoś zna coś z autopsji. Dlaczego nie z doświadczenia, ale z autopsji wyjaśnia fakt, że niektórzy Polacy nawet, gdy czegoś nie wiedzą, to i tak wiedzą lepiej.

Wy oczywiście wiecie, że słowo – autopsja jest angielskim określeniem… sekcji zwłok – autopsy. Skąd w Polsce sekcja zwłok zastąpiła doświadczenie (fakt, jakieś jest, tyle, że po śmierci) pozostaje dla mnie zagadką. Proszę o rozwiązanie a … TO określenie w obecnej, OBECNEJ mowie polskiej jest za młode, aby podobnie jak z rosyjskim JEŚLI zamiast polskiego JEŻELI mówić o przyzwyczajeniu.

Kolejną, a tym razem radość sprawia mi słowo – fart, jako synonim łutu szczęścia, powodzenia, czegoś, co się udało, prawda? Mieć farta, nie mieć farta i tak dalej i tak dalej.

Jestem przekonany, że „używający farta” pojęcia nie mają, co ten wyraz (czy polski?!!) oznacza w języku angielskim. Powiem wprost, jako że dziś, a publicznie nie takie „wprost” już nie razi. Fart to jest… pierdzenie, czyli kulturalnie mówiąc „puszczania bąka”, czyli jak wiemy, że najpiękniejszej panience to się „wymskło”…

Brawo temu, kto ma farta, bo układ wydalniczy działa (tak lub inaczej…). Ale gdy koleś nie masz farta, to gwarantuję szybki bieg do apteki i błaganie… pani magister, nie mam farta, a proszę jaki jestem wzdęty, całkiem jak te panie zasłaniające się torebką w telewizyjnych reklamach, bo brzuszki wzdęte jako, że nie mają farta… dość? Zgadzam się.

A przy okazji. Może słówko lub dwa, aby Polacy nie używali czysto rosyjskiego – UMIEĆ, ale polskiego ZNAĆ, WIEDZIEĆ. Wiem, wiem, przyzwyczajenie, lecz fachowcy od języka powinni li tylko dla przekory wspomnieć o czystości języka.

Umieć, to jak w pięknej (chyba Dunajewskiego?) piosence…

         „…Spasiba sierce
czto ty umiejesz tak lubić…”                  Umiejesz, każetsia, wot i wsio. Czyli jak na dziś, to wszystko.

11/11/2010