Start arrow Spis felietonów arrow PIĄTY KOŃ APOKALIPSY
PIĄTY KOŃ APOKALIPSY
Oceny: / 2
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
18.07.2010.

PIĄTY KOŃ APOKALIPSY

To książka, którą Ci daje internauto – czytelniku. To również moja najnowsza książka ukończona kilka tygodni temu, ale napisana w myślach już dawno. Dlaczego właśnie ta, gdy mam do wyboru następujące: „Z Arizony do Polski” 2005, „Cholita” 2006, „Brylanty życia” 2008, „Plan porwania samolotu" 2009, „Wspaniały naród ogłupionych ludzi” 2009, „Jak dupnąć bank" 2009. Że aż tyle napisałem od dnia powrotu (przylotu) do Polski w czerwcu 2005? Oraz dlaczego aż tyle, czy nie mam szacunku do... „tworzenia i jego powagi"?... Nie wiem co z tym szacunkiem, ale po prostu mam od cholery i trochę wolnego czasu więc muszę coś z nim zrobić.

W Arizonie przez 12 miesięcy w roku (a słonecznych dni Tucson ma 352...) byłem może podstarzałym ale sportowcem. W Polsce jeszcze nie przyzwyczaiłem się do sportowego życia w okresie od listopada do maja... Śnieg? Narty? NIENAWIDZĘ „dzięki” 6 śnieżnym „sezonom” na Syberii...

Tak więc czasu tutaj mam dużo, a przecież kiedyś jakoś powstało „grubo” ponad 100 felietonów, z których będzie książka „Polska w dotyku cudzoziemca".

Skoro już nie mam nic więcej do popisywania się z dziedziny słowa pisanego, to czas o poniższym, czyli dlaczego wybrałem „Piąty koń Apokalipsy” dla Ciebie Internauto. W tej książce jesteś i ty i ja i moja Renata i nasze psy. Dosłownie? Oczywiście, że nie, bo nie jest to rodzinna opowiastka, ale jednak jesteśmy, a że ty?

Bardzo, jak to mawiają dzieci, - bardzo za bardzo nie chciałbym, aby to była opowieść o nas, o ludzkości... Dlaczego? Przeczytasz...

Książka wyprzedza czas o dwa lata, dokładnie to od czerwca 2012... Obym był złym, a głównie naiwnym prorokiem i tyle.

Jeszcze to: Jeżeli jesteś mi życzliwy, to nie martw się, gdy ta książka i jej autor dostaną tony krytyki. Raz, że ja się nie zmartwię, a to powinno Cię podnieść na duchu, ale również to, że latarnia jest celem dla psów, ale one zaznaczają swoja obecność na najniższym poziomie...

Do zobaczenia w książce.