Start arrow Wiersze arrow WITAJ INTERNAUTO, CZYTELNIKU... Z wędrówek Pana Boga cd...
WITAJ INTERNAUTO, CZYTELNIKU... Z wędrówek Pana Boga cd...
Oceny: / 3
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
17.07.2010.

WITAJ INTERNAUTO, CZYTELNIKU...

Zanim zapowiem moją książkę, którą zobaczysz niedługo chce podziękować za tak ciepłe przyjęcie moich wierszy, a mam dużo odgłosów by to napisać. Poezja jest mi najmilsza ze słów pisanych. Wiersz w moim przypadku przychodzi sam, bez mojej pomocy szukania słów, rymów i jest albo go nie ma.

Gdy muszę nad nim „pracować”, to nie ma wiersza, bo „od pracy" jest proza. Dałem Ci jedynie cząstkę moich wierszy, gdyż całość, w sumie 226, chce wydać tradycyjnie książkowo.

Dziś daję Ci wiersz, który uważam za „reprezentujący resztę"...


CO TO JEST WIERSZ...

Kawałek samego ciebie
wydarty westchnieniem radosnym
ściśnięty skurczem bolesnym
pąk rozkwitły wiosną
radość miłości pierwszej
zbudzonej rankiem wczesnym

Drga słodko cichą nutą
głęboko na dnie pragnienia
wybuchnie chwilą
wizją wysnutą
koronką zwiewnych słów
tęczową nitką tkanych zjaw
myśli smutnych i gniewnych
bezsilnych słów w płomieniach
przerwanych snów
nie dokończonych spraw
naiwnych złudzeń w przeznaczeniach...

Kawałek samego ciebie
wydarty westchnieniem radosnym...



Taak... A teraz poprowadzą cię ścieżkami Pana Boga... Naprawdę.




Z WĘDRÓWEK BOŻYCH 3

Szedł Pan Bóg zmęczony długością ludzkich skarg. Pot Mu z czoła kapał, a z każdej kropli wyrastały kwiaty.
Nagle zobaczył długi cień. Ucieszył się, bo było gorąco, ale cień uciekał wąskim pasmem, na końcu którego stał telegraficzny słup. Zwyczajny, drewniany, błyszczący świeżym smarem.
- Kim jesteś - Zapytał Pan Bóg.
- Słupem telegraficznym.
- A co robisz?
- Wiem wszystko.
- O... - Zdziwił się Pan Bóg, bo sam miał dużo wątpliwości.
- A skąd wiesz? -Zapytał- Pan Bóg.
- Z całego świata... Przyłóż do mnie ucho, to też będziesz wiedział.
Pan Bóg przyłożył ucho. Rzeczywiście, kawałek drewna naładowany był cudzymi mądrościami i głośno szumiał.
Obok rósł kłos zboża. Mały był i nie szumiał. Zmęczony Bóg potarł go i zjadł kilka ziaren. Reszta spadła w ziemie.
Pewnego dnia słup przestał szumieć. Był tylko garścią próchna. Na jego miejscu stał nowy, z betonu.
A obok rosły kłosy zboża...

California, lato 1984

Z WĘDRÓWEK BOŻYCH 4.

Był w niebie mokry dzień i Pan Bóg postanowił zejść na ziemie. Prawdę mówiąc, to dawno Go tam nie było... Zaraz spotkał człowieka.
- Kim Jesteś?- Zapytał.
- Szewcem.
- A co robisz?
- Buty.
- O... - Powiedział Pan Bóg i zawstydził się, był bowiem boso.
Spotkał następnego człowieka.
- Kim jesteś?
- Rybakiem.
- A co robisz?
- Łowię ryby.
Każdy człowiek coś robił.
W środku miasta, na wysokim tronie siedziała papuga. Patrzyła na krzątających się ludzi krytycznie. Od czasu do czasu otwierała ogromny dziób i oceniała ludzką pracę. Wtedy ludzie jakby kurczyli się w sobie i schylali głowy. Papuga wiedziała najlepiej.
- Kim jesteś?- Zapytał ją Pan Bóg.
- Krytykiem literackim.
- A co robisz?
Papugę skręciło. Nie lubiła tego pytania. Było za proste. W sposób wulgarnie pozbawiający szacunku wykazywało, że papuga sama nic nie robił, a żyje z pracy innych...
- A co robisz? - Kontynuował Pan Bóg.
- Ja się znam.
- Na czym?
- Na formie...
- A co to jest forma? - Zapytał pan Bóg i zawstydził się, bo kto nie lubi wiedzieć, a przecież był człowiekiem.
Papuga stropiła się. Bo właściwie co to jest forma... Siedziała na tronie, a to zobowiązywała ją do wszechwiedzy.
- Forma to jest wzór pisania.
- Wzór? Czyj?...
Teraz papuga wyczuła przewagę. Jakiś przybłęda ją, egzaminuje a właśnie zaczęli gromadzić się ludzie. Duży dziób już krzyczał...
- A kto ty jesteś?!
- Pan Bóg.
- A co robisz?!
- ...Napisałem dziesięcioro przykazań...
- Cha... Cha... Cha... -W śmiechu papugi przewalał się tłusty, zadowolony tryumf.
Ten staromodny kicz?! Ten prymitywizm bez formy?! ...Każdy tak potrafi, że rób to, nie rób tego... Cha... Cha...!
Pan Bóg chciał powiedzieć, że nie myślał o formie, że chciał, aby dobre słowa było słychać, ale papuga w piskliwej ekstazie piała o świętości formy. Ludzi przybywało, słuchali, kiwali głowami. Papuga siedziała najwyżej i krzyczała najgłośniej.
Na dziwnego wędrowca nie zwracano uwagi...

California. lato 1982

Tak więc do następnego razu, czyli zapowiedzi książki

12/06/2010