Start arrow Spis felietonów arrow OSTASZSWICZ CZY WIESZ CO TO JEST SKROMNOŚĆ?...
OSTASZSWICZ CZY WIESZ CO TO JEST SKROMNOŚĆ?...
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
12.04.2008.

OSTASZSWICZ CZY WIESZ CO TO JEST SKROMNOŚĆ?...

No, NARESZCIE! Dotarło do niego! A ty, mój serdeczny, życzliwy krytyku, czy wiesz co to jest skromność? Nie proszę, o definicje, bo takiej nie ma. Więc? Nieskromnym jest kto wywyższa się ponad innych? Nie, to jest pyszałkowatość. Skromnym jest ten kto nie wychwala się, że robi coś lepiej niż inni? Może w słowie jest skromnym, bo gdy faktycznie coś zrobi dużo lepiej czyż nie jest nieskromnym w CZY NIE?

Hipokryzja jest siostrą przyrodnia skromności.. .Cnoty też. Niepowtarzalny Sztaudynger powiedział: „Cnota z okazją razem w nocy spały, cnoty nie było, kiedy rano wstały”... Skromność w 21 wieku może prowadzić i do śmierć głodowej i do gabinetu psychiatry po radę na stres z cyklu… nikt nas nie chce...A może po prostu nikt o nas nie słyszał bośmy tacy skromni!

Bardzo nieskromni są, ludzie wielkiego Byznesu (sorry, w Polsce mawia się biznesu, podobnie, jak nie Black, lecz bleek, nie cat lecz cet. taka to kwiatowa angielszczyzna). Ten wielki by i bi znes powiedzmy, że samochodowy, całkiem bezwstydnie pokazuje coraz to nowsze pięknisie prawie, że w kolorach (bezwstydnej i nieskromnej tęczy) i błyskotkach chromu i niklu.

Skromność w interesach to klapa, to zylcz zamiast zysku. Skromność, w każdej dziedzinie życia która, opiera się na sukcesach. to bankructwo, delikatnie mówiąc. Tak, ale to coś innego, prawda? Innego co, przepraszam (t o-przepraszam jest przypadkowe) jak innego, a myślę o sztuce stosowanej. Skromność w literaturze? Nie będę pisał, bo pomyślą, że się wypinam ponad więc wolę być mały, głupi i pokornego serca. Zaraz, zaraz... czy już nie było, że „cisi i pokornego serca"? To z cyklu: "Módl się i pracuj (ora et labora). Na szczęście jakiś normalny człowiek dodał do tego: „A garb ci sam wyrośnie".

A czy znasz mój najsłodszy z krytyków, jakiegoś znanego aktora, który lubi chodzić do teatru na przedstawienia, w których nie gra? Nie znasz? I nie poznasz. Aktorzy mawiają, że zazdroszczą publiczności bo ta może... ich oglądać. Kiedyś za moich, młodszych czasów „cos" takiego latało po teatrach... Niebo i aniołki biegają zdenerwowane krzycząc - Pan Bóg zwariował, Pan Bóg zwariował! Święty Piotrze ratuj! Że co? Spokojnie pyta Piotr... A że Pan Bóg chodzi w kółko i powtarza: Jestem najlepszy, jestem najpiękniejszy, jestem jak Adam Hanuszkiewicz…

To fakt, niebo jest jedynym miejscem prawdziwej skromności, bo tam wszystko jest (podobno) białe.

Nie będę. Ci, nazwijmy to, ułatwiał zrozumieć o skromności, może zrobię to tak: Gdy przed wstępem dla publiczności, zwłaszcza, gdy z biletami wstępu pytasz - gdzie tu jest ubikacja... Eh, do kogo ja z bebechami. Szkoda papieru, może więc tak: Oto Ty, powiedzmy, że aktorzysz, kabaretujesz i w ogóle "małpisz" się przed publicznością. Czy rozumiesz, że ona mogła siedzieć w domu „dłubać w… nosie sobie, lub komuś... iść do kina, gapić się w diabelstwo szklanego pudełka, lub czytać książkę, ale nie. Publiczność przyszła, aby usłyszeć, zobaczyć Ciebie. Ba, nawet zapłaciła by to zrobić. Jest to dla ciebie ZASZCZYT, kumasz? Oni zechcieli przyjść do Ciebie więc Ty MUSISZ dać z siebie jak najlepiej. Czy w pierwszym rządzie nie poszukasz ubikacji. skoro będziesz w niej często. zanim wyjdziesz do publiczności?...

Moje spotkania w szkoła NIE miały na celu propagowanie mojej twórczości, bo jeżeli pisarza nie ma w księgarniach w bibliotekach na masową skale, to może codziennie spotykać się. w szkołach i tylko tam będzie istniał. Że to i tak bardzo dużo? Oczywiście, ale pisarze piszą nie tylko dla i do spotkań w szkołach...

Z bardzo nieskromnego powodu chełpiłem się swoimi doświadczeniami z lat gdy życie zaczęte po amerykańsku, na fryko, bez grosza w kieszeni, dawało mi po tym i tamtym, więc chciałem by mój przykład w jakimi sensie pomógł uniknąć tego po tym i tamtym młodym ludziom.

Nic tak nie zwraca uwagi na siebie jak prowokacja, a do tego w bezczelnie pewnej siebie formie. Jak już wiesz, potrafię…

Wyobraź sobie, że po latach (odstęp 6-8 lat) spotykałem moich „słuchaczy” ze szkół, wtedy bardzo krytycznych i co?... „Teraz widzę, że miał pan racje, bo jak sam się, nie dopcham, to nikt za mnie tego nie zrobi”...W tym sensie i nawet dosłownie. A już wiesz, że NIE o skromności mówiłem na tych spotkaniach.

Jednak Ty ciągle mylisz pojęcie. Dla Ciebie skromność wyklucza przesadną pewność siebie nawet, gdy uzasadniasz ją, umiejętnościami. Nie miej pretensji do nikogo (wystarczy, że masz do mnie). Wyrosłeś w takiej mentalności ,w takim społeczeństwie, w którym zbyt pewnym siebie (w każdej dziedzinie) wybacza się jedynie wtedy, gdy są powszechnie uznanymi dziwa­kami, oryginałami do potęgi. Wtedy nawet się podziwia takich.

Znasz pewnie coś takiego: "Milczenie jest złotem"? Co było grane tym słownym kagańcem? Proste trzymaj mordę w kubeł i ora et labora.

Nie jest to traktat o skromności, chociażby dlatego, że kto jak kto, ale nie ja powinienem taki napisać, prawda? Chcę. jedynie popuścić nieco po­wietrza z twego nadmuchania skromnością. Oto jesteś powiedzmy aktorem, artystą i masz agenta. Chyba nie chcesz by on był zbyt skromny w „sprzedawaniu” Skromny, zawodowy sportowiec? Bokser, nie daj Panie? Tu uwaga: Reklamowanie siebie jako najlepszego NIE wyklucza szacunku dla przeciwnika i tak jest u bokserów, a jest to JEDYNY zawód, w którym człowiek jest zupełnie samotny. Tak, ma i trenera i "sztab szkoleniowców" i przyjaciół. ale to on i tylko on jest i bity i ma bić.

Skromniś” hipokryta tak oto powiedział do swej partnerki w operze... „Nim zbliżysz się do mnie weź tą chustę i zasłoń swą. pierś co sterczy nieskromnie” .. .Oraz myślał.. .No pokaż więcej...

Gdy tygodniami, miesiącami "szlifowałem" chodniki Nowego Yorku szukając pracy, widocznie nie potrafiłem przekonać, aby mnie przyjęto. Wreszcie wymyśliłem, a było to tak...Kolejnym, decydującym czy przyjmą mnie był mały, siwy facet, który mówił dziwnym angielskim...Zrozumiałem, że zapytał dlaczego ma mnie zatrudnić, a nie kogoś innego (chętni byli). Usiłowałem po angielsku powiedzieć, że jestem najlepszy, ale nie rozbiło to żadnego wrażenia. Oczywiście, czy ktoś mówi o sobie, że jest najgorszy? Wreszcie on słysząc moje "bełkotanie zapytał po.. .polsku –„Dlaczego mamy zatrudnić pana?” Wtedy ja powiedziałem to co sam wymyśliłem w bezsenne noce. Bo ja będę tak pracował, że firma zrobi większe pieniądze... "Kiedy pan chce zacząć prącej"'...

To był Benek „Bernie” Adler (imię i nazwisko prawdziwe) z Tarnowa i jest o tym w "Wielkim Jabłku".

Wierzysz lub nie, mój Ty serdeczny, że właśnie z powyższej rady skorzystała dziewczyna z I Liceum w Gdańsku, którą spotkałem (nie pozanłem, to ona się przypomniała) po 8 latach.

Gdy 3 lata temu wróciliśmy do Polski, to mieliśmy sporo "wykładów" w naszą stronę na temat, jak ciężko było w Polsce w czasach octu i musztardy w sklepach. Nie przerywałem mówiąc o sklepach Peweksu i podobnych, uprzywilejowanych gdzie drogą znajomi znajomych można było bez trudu kupić „dodatek” do musztardy, ale któregoś dnia miałem dość podjazdów pod łatwiznę naszego życia w Ameryce i tak oto straciliśmy parą pozornie życzliwych nam ludzi. Obrazili się, gdy raz i tylko raz powiedziałem, jak nam było dobrze...

Amerykę zaczęliśmy na friko. Bez pieniędzy, bez zawodu, bez języka (ja) bez znajomych, bez pracy, bez rodziny by popłakać na ramieniu lub pożyczyć na chleb. Bez perspektywy, że jutro będzie lepiej w kraju gdzie BIAŁY przybysz z Europy nie ma szans (wtedy, WTEDY, w 1970) otrzymać zasiłek zwany Welfare i kupony żywnościowe.

Mieliśmy tylko siebie i cztery ściany, za które musieliśmy zapłacić, a z czego? Zamieszkaliśmy na zasadzie-po miesiącu płacisz, albo won.

Teraz ciągle słyszymy (nawet, gdy nie bezpośrednio do nas...) - dorobili się w Ameryce, to wrócili na gotowe...

Bezgraniczną jest polska życzliwość, a myślę, że i skromność też...





12/04/2008