Start arrow Spis wierszy arrow EH... TY MOJA POLSKO...
EH... TY MOJA POLSKO...
Oceny: / 2
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
18.01.2010.

EH … TY MOJA POLSKO…

Moja i trzeba być tysiące kilometrów od Niej by naprawdę czuć słowa… „Jeszcze polska nie zginęła”… Jeszcze nie.

By na widok biało – czerwonej mieć dużą „kluchę w gardle”. Bo dla Ciebie internauto, tu w Polsce i jedno i drugie, to po prostu jest, bo niby jak inaczej, prawda?

Człowiek niekoniecznie sam wybiera dane miejsca na Ziemi. Czasem wyboru dokonuje sytuacja, najdelikatniej to nazywając. A potem? Na nowym? Wzrasta się i tylko to jest po prostu. Mijają dziesiątki lat i … wrasta się. Tylko ta biało – czerwona i mazurek nie muszą wrastać, bo zostały na zawsze.

Gdy Henryk Sienkiewicz żył, to nie „kwowadisa” by napisał, ale zapytał: Quo vadis Polsko. Napisałby, co nie znaczy, że zobaczyłby w oknie księgarni, gdyby w książce było to, co naprawdę myśli…

Moja Polska też nie dokonała wyboru, chociaż pozornie, a nawet historycznie, tak to wyglądało. Wybór został określony już (a dokładnie) w czerwcu 1986 roku, ale to już inna historia. A może nie taka inna? Nie mnie o tym.

Polska ma swoje zbawienie, ma wiele wspaniałych umysłów i doskonałych piór, że wymienię tylko kilku i przepraszam innych, ale to nie jest leksykon literacki. Mam nadzieję, że przyszłość wymieni ich.

Nie tylko, że z przyjemnością, bo jest to określenie bardziej pasujące do garmażu… co z radością słucham i oglądam takich LUDZI jak Rafał Ziemkiewicz, Marek Nowakowski, redaktor Janecki z „Wprost”, Zbigniew Zimmermann.

Towarzysko rządząca” nazywa opozycję chocholim tańcem. Co za bzdura, bo nawet nie populistyczna. W chocholim tańcu tańczą dziennikarze. Nie, nie kpię. Przypomina to śpiew kogoś z podciągniętymi strunami głosowymi. Niby słychać, niby widać w mądrych rozmowach w telewizji, w których pozory wyczerpania sedna sprawy wydają się wręcz oczywiste. A sama sprawa śmierdzi, mocno śmierdzi. Nie dziwię się, że nawet najodważniejsi nie wychylą się za bardzo na prawo i przypomina to dowcip z lat, gdy poprzednicy obecnego SLD, czyli towarzysze z Kremla i KCPZPR zaakceptowali dar Związku Radzieckiego dla Warszawy. Tak, oczywiście Pałac Kultury i Nauki. Rok był bodaj 1953 (w okolicach) i nawet najgłupszy Jasio nad Wisłą wiedział, że w centrum Warszawy stanie kopia starych, amerykańskich budynków, na zawsze odbierając możliwość zbudowania nowoczesnego centrum. Wtedy, taki Jasio zapytany, co o tym myślał odpowiadał i cytuję „Pałac Kultury się świeci, a ja mam żonę i dzieci”…

Jakiś redaktorek w wywiadzie z generałem winnym śmierci swoich rodaków płaszczy się i na usłużnym uśmieszku zadaje pytania z rodzaju: Ni go w de, ni go w oko… A generałek wprost… Ty mały dupku, dopytuj się, dopytuj, to się dopytasz…

Dokąd idziesz Polsko? Mawia się i słusznie: Psy szczekają, a karawana idzie dalej.



18/01/2010

P.S. Ty, recenzencik z Arkady… już teraz rozglądaj się za pracą, bo czeka Cię bezrobotka w 2011.