Start arrow Spis wierszy arrow ARBEIT MACHT FREI
ARBEIT MACHT FREI
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
26.12.2009.

ARBEIT MACHT FREI”

Ten napis jest symbolem śmierci obywateli wielu krajów Europy, w większości religii żydowskiej, ale de facto Francuzów, Belgów, Węgrów itd. Itd. Również obywateli polskich religii żydowskiej, ale też polaków katolików, Rosjan, Cyganów… pytam się, kto założył ten obóz śmierci? Hitlerowskie Niemcy oczywiście. Czy Pełniący Obowiązki Donald Tusk jest zupełnie bez jaj, że nie powie towarzyszce Merkel… Ty, kiedy wreszcie Niemcy będą płacić i za tą zbrodnię i dlaczego to Polska ma ponosić koszty utrzymywania, konserwacji i ochrony obozu w Oświęcimiu! Czy Polskie media są tak ogłupione polityczną poprawnością, że NIE KRZYCZĄ o tym? Widocznie tak.

Na polskiej ziemi hitlerowskie Niemcy zbudowały tego potwora i w polską ziemię wsiąkała krew milionów niewinnych ludzi. Na litość boską (bo na ludzką nie ma co liczyć) dlaczego nikt nie nazwie rzeczy po imieniu? Izrael na wieść o kradzieży tego napisu nazwał to „deklaracją wojny”. (dosłownie) Wojny z kim?

W polskich mediach cisza. Czy nie jest to ponowne upokorzenie Polski, takimi słowami?

Jesienią 1987 poleciałem z Kalifornii do Londynu na zaproszenie Polskiego Związku Pisarzy na Obczyźnie, by otrzymać nagrodę za moją książkę „Wielkie Jabłko” uznaną za najlepszą polską książkę wydaną poza Polską. To ma tyle wspólnego ze szpanowaniem, co przysłowiowa świnia z siodłem, więc spokojnie…

W czasie gali poznałem prezesa Związku pana dr Józefa Garlińskiego. Zaprosił mnie do swego domu. Kobieta mówiąca z ledwie słyszalnym akcentem po polsku, okazała się żoną pana Józefa, rodowitą Irlandką.

Chyba na przełomie lutego i marca 1990 dowiedziałem się o śmierci małżonki pana Józefa i o tym w jak głęboki dołek wpadł po jej śmierci. Moja Renatka powiedziała… - Puchatek, zaprośmy dr Garlińskiego do nas…

Londyn na przełomie lutego i marca nie jest ciekawym miejscem. Dla mnie Londyn to zagracone, nieprzewietrzone mieszkanie, ale… O ironio… To w Londynie 1 sierpnia 1969 wzięliśmy ślub…

Pan Józef przyleciał do ciepłego, słonecznego Tucson. Właśnie rozkwitały cytrusy słodząc zapachem silniejszym od jaśminów, a podobnym. Już po kilku dniach, przecież wtedy niemłody człowiek wyprostował się, uśmiechał. Chodził z Renatą do teatru i … nie uwierzysz internauto, ale razem, a na kolanach reperowali dół ogrodzenia naszego hektarowego „poletka”. Dlaczego? Mieliśmy dwa psy – Żabę i Żukiego. Żuki był mistrzem ucieczek i potrafił znaleźć w skalistym gruncie takie miejsce, że podkopał się, aby w euforii nieomal fruwać na „wolności”. A tam czekały i kojoty i okazyjnie mogła być puma, bo nasz dom zbudowaliśmy na peryferiach Tucson.

Przed odjazdem pana Józefa, Renatka zrobiła aroz con picadillo, kubańską potrawę, której nauczył nas Jose Luis Tapanes, Kubańczyk, wtedy studiujący w Gdańsku. To z nim i Jackiem Taylorem, przepraszam, mecenasem Taylorem graliśmy w brydża dzień i noc i znowu dzień i noc… Eh, młodość…

Przy kolacji pan Józef podwinął rękaw koszuli. Zaniemówiliśmy… Na lewym przedramieniu miał wytatuowany numer z Oświęcimia.

Zaprosiłem kolegę z koszykarskiego kortu ligi miejskiej. Toni Rosetti był z włoskich dziadków. Ożenił się z Sophie Zylberstein, amerykańską Żydówką o polskich ”korzeniach”. Patrzyliśmy w osłupieniu.

Ciszę przerwała Sophie… - Nie wiedziałam, że jesteś Żydem…

- Nie jestem.

- Ale jak to? W Oświęcimiu byli tylko Żydzi…

Sophie, podobnie jak większość Amerykanów sądziła, że po pierwsze Oświęcim był … polskim obozem koncentracyjnym. Po drugie – byli w nim tylko Żydzi. A dziś? Nie ma mnie w Stanach już pięć lat, ale od znajomych wiem, że w tej sprawie zmieniło się niewiele, bardzo niewiele…

Dr Józef Garliński był zapraszany do Izraela i głosił prawdę o Oświęcimiu. Był jednym z pierwszych jego więźniów zanim… pojawili się w nim Żydzi z Niemiec.

Jeszcze długi czas Sophie zasypywała mnie pytaniami o Oświęcim…

12/26/2009