Start arrow Spis felietonów arrow BIEDNY TEN ŚWIĘTY ... HUBERT.
BIEDNY TEN ŚWIĘTY ... HUBERT.
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
25.03.2008.

BIEDNY TEN ŚWIĘTY … HUBERT.

Dlaczego? Nie sądzę, aby był zadowolony z tego, że w jego imieniu cwaniacy pod pięknymi hasłami rolują publikę i mordują leśną zwierzynę.

Kiedyś oglądałem reportaż z jakiejś przyleśnej miejscowości, gdzie prawdziwi przyjaciele lasu – leśnicy borykają się z problemem ciągle rosnącej populacji saren i jeleni. Stworzenia te przeskakują nikłe ogrodzenia lasu od szos, powodują wypadki, giną. Podobnie jest z dzikami.

Na pomoc wzywani są mordercy ze stowarzyszenia Świętego Huberta, czyli myśliwi. Ich rozumowanie jest proste – bez nas lasy by się zadusiły zwierzętami kopytnymi, wiec my i regulujemy i eliminujemy stare, chore sztuki. Aha! To nie są żywe stworzenia, to są sztuki!

Sztukmistrze z was prawie, że przebiegłe. Dlaczego prawie? Skoro w lesie za dużo kotów ( a wiadomo, że kot domowy na śniadanie „bez trudu załatwi jelenia lub dzika”…) i za dużo kopytnych, to należy je wystrzelać by, oczywiście las miął proporcję życiową. Ciekawe… Skoro w NIEJEDNYM stawie i jeziorze jest FAKTYCZNIE za dużo okoni, szczupaków pożerających „łowne” ryby, to dlaczego święci hubertowcy nie strzelacie w wodę? Aha, to żaden sport? Żadna gra w podchodzenie, tropienie zwierza, no i gdzie adrenalina… Strzelać w wodę! Każdy tak potrafi. Iść „na zwierza”, to jest męska rzecz. Ciekawe, ile jest kobiet w towarzystwie tej męskiej adoracji.

Może zaczniemy od prastarej, tradycyjnej śpiewki…

„…Pojedziemy na łów, na łów
towarzyszu mój…”

Niesamowite, że tyle lat temu przed powstaniem partii towarzyszy z PZPR już ich przewidziano! Genialne proroctwo. Czy mi odbiło? A niby dlaczego? Przecież wiadomym jest, że po roku 1945, by mieć pozwolenie na broń trzeba było być towarzyszem z czerwoną legitymacją, lub w łaskach u takich towarzyszy. Temu nikt nie zaprzeczy – prawda?...

Ale zostawmy towarzystwo partyjne, ostatecznie w historii człowieka były, są i będą jakieś układy, czy to zielone, czy czerwone, czy niebieskie.

Rzecz ma się nie w tym, ale w pomocy leśników i NIE finansowej. Drodzy moi, przecież znacie powiedzenie – Nie było nas, był las, a w lesie jak w SUWERENNYM państwie panowały bardzo zdrowe rządy naturalnej równowagi. Smutne to i okrutne, ale tak został stworzony nasz świat (moja Renatka obiecuje, że kiedyś „wygarnie„ Panu Bogu takie rozwiązanie… ), że każdy zjadał każdego, a bez pomocy broni palnej, prawda?

Niestety (bynajmniej nie z głodu) to królowie jako pierwsi zaczęli deptać suwerenność lasu, wprowadzać do niego ludzkie prawa. Tak wyginęły daniele, rysie, wilki, niedźwiedzie. Tak powstał podobno oryginalnie polski bigos… Chociaż, tutaj Rosjanie mogą dyskutować, bo ich „wsiakają wsiacz” dokładnie taka sama, jak bigos, datuje się od początków X wieku…

Ale skoro o starych sprawach, to ad rem: Może należy i rysiom i wilkom i niedźwiedziom przywrócić ich rodowe prawo do lasu? Aaaa? No co Wy na to, męscy sportowcy kalibru 7,62 i grubego śrutu…

Że ja nie mam szacunku do towarzyszy, jakbym nie wiedział, że istnieją od bardzo dawna? Przecież towarzysze pancerni, rycerze w dawnym wojsku, prawda? A czterej pancerni, to co, gorsi? Moim zdaniem lepsi, bo mieli psa, co mnie (jako o miękkim dla psów sercu) powinno odpowiadać. Odpowiada. Czy ich pies, to też był towarzysz? Nie wypowiadał się, ale faktem jest, że im towarzyszył. Więc w jakimś sensie i pies zostanie towarzyszem nawet, jeżeli nie partii, to człowieka.

I dobrze jest.

Nie jest dobrze z takim oto rozumowaniem… Pan Krzysio (nie mam zgody na prawdziwe imię) powiedział… - panie Kazimierzu, gdyby ci oprawcy z UB i SB winni śmierci i kalectwa swoich rodaków, pobierający emerytury rzędu 5 i więcej tysięcy złotych mieli jakieś sumienie…

-Niech pan wyluzuje, panie Krzysiu.

-Nie mogę! To oni zapałowali na śmierć syna mojego kolegi, w Gdańsku. Powinni dobrowolnie, co miesiąc odejmować od swych emerytur jakieś tysiąc złotych na najbiedniejsze rodziny. Nie uważa pan?

-Nie uważam, a z bardzo prostego powodu i mam nadzieję, że trafi do pana. Skoro ich rówieśnicy z lat ich działalności dziś zasiadają w sejmie w senacie, są szanowanymi politykami…

-To nie jest to samo. - Przerwał mi, oburzony.

-To jest dokładnie to samo. Przecież posłowie, nie tylko z LiD-u, z PO, a myślę, że w PiS znalazłoby się takich, wtedy, rozumie pan wtedy, gdy SB i ZOMO pałowało, mordowało oni byli w polityce, a nie w kółku Maryjnym, prawda? A dziś są też w polityce i nie za „z grosza reszty”… Kuma pan? To niby dlaczego byli oficerowie UB i SB mają oddawać to, co wtedy, razem z dzisiejszymi politykami wypracowali.

-To straszne! Dlaczego ja pana zapytałem… To naprawdę straszne, a najgorsze, że ma sens, makabryczny sens…

-Kiedyś w przypływie równie naiwnego odruchu, a było to w Kalifornii, w latach 80-tych napisałem wiersz „Kanalie żyją dłużej”. Myśli pan, że nie żałuję?

-Nie rozumiem i pan to mówi?! Taka poezja jest potrzebna…

-Komu? A potrzebna jest jak nagrobki na cmentarzu. Wolę się oszukiwać, że nie wiem…

-Nie można tak myśleć, dla dobra przyszłych pokoleń, nie można!

-Niech one się tym martwią… Obecne miało swoją szansę i co?

-No, właśnie…

-Nie chcę się wyrazić, bo do rymu, ot co…

25/03/2008