Start arrow Spis felietonów arrow PATRIOTYZM CZY POLONIZM ZBIGNIEWA BRZEZIŃSKIEGO...
PATRIOTYZM CZY POLONIZM ZBIGNIEWA BRZEZIŃSKIEGO...
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
10.12.2007.

PATRIOTYZM” CZY POLONIZM ZBIGNIEWA BRZEZIŃSKIEGO…

Wielokrotnie wspominam o mojej książce „Długie Drogi Syberii”. Kanada i Stany zobaczyły ją w odcinkach, co tydzień, w 1980-1981 wydawaną w Winnipegu, w tygodniku „Czas”. Była podobno pierwszą, która nazwała bestialstwo komunizmu dokonane na nie tylko polskim narodzie i jak mi wiele lat później wytłumaczono, skreśliła mnie z pisarzy akceptowanych w PRL i jej następców… Fakt, nie „tańczyłem” w niej abstrakcyjnie, jak Mrożek w „Tangu” i tango podobnych abstrakcjach, więc nie nadawałem się. I dumny jestem z tego. Nie wiem, czy powtarzam się cytując niektóre z licznych opinii o tej książce, w Polsce, już po latach (formalnych…) PZPR u władzy.

Ania G. wtedy uczennica klasy maturalnej I Liceum w Toruniu, obecnie już pani magister archeologii śródziemnomorskiej (na stałe mieszkająca w Grecji) po spotkaniu w tej szkole, gdzie podpisałem kilka książek, w tym powyższą, przysłała mi do Tucson list z 16.10.2001, w którym napisała: „…Poza tym ostatnio na j. polskim przerabiamy temat Żydów i obozów koncentracyjnych. Nasz polonistka po przeczytaniu „Długie Drogi Syberii” powiedziała, że Herling-Grudziński może się schować ze swoim „Innym światem…”

Dla ścisłości, Liceum Ogólnokształcące Nr.1 w Toruniu jest chyba jednym z najstarszych w Polsce. Rok założenia, to koniec XV wieku! Że gdzie tu jest Zbigniew Brzeziński? Jest, jest bardzo konkretnie i będzie o tym bardzo dokładnie.

Książka jest przetłumaczona na angielski, to mało, wielokrotnie życzliwi mi Amerykanie, a w tym tak zwani agenci literaccy prezentowali ją w amerykańskich wydawnictwach. Wszyscy czytali ją jak romans, tyle, że tragiczny i nie mogli zrozumieć takich oto odpowiedzi… „Książka nie zawiera żadnej wartości historycznej i nie zainteresuje amerykańskiego czytelnika”. Tak, mam to „nie gdzieś”, ale gdzieś w kartonach po przeprowadzce…

W Nowym Yorku zostawiliśmy przyjaciela naszych 8 lat wgryzania się w „Wielkie Jabłko”. Andrzej Bąk – „Boss” jest jednym z bohaterów mojej książki „Wielkie Jabłko:, a wtedy był jednym z prominentów na Green Point. Gdy Zbigniew Brzeziński zapowiedział spotkanie z Polonią w Centrum Słowiańskim, wysłałem Andrzejowi „Długie Drogi Syberii”, by z listem do Zbigniewa Brzezińskiego wręczył mu. W tym czasie Brzeziński faktycznie rządził Stanami Zjednoczonymi. Wygłupiam się? Nie ja. Aby ówczesny prezydent Stanów Jimmy Carter nie „wygłupiał się” w spotkaniach i sprawach międzynarodowych powołano Brzezińskiego, jako National Security Adviser, czyli Doradcę Narodowego do spraw bezpieczeństwa. Takie stanowisko, to więcej niż przysłowiowy „drugi po Bogu”, faktycznie to Zbigniew Brzeziński odpowiadał za Stany Zjednoczone. Przez cztery lata…

Tak, Andrzej przekazał książkę, a w liście napisałem, że nie zależy mi, ani na dochodzie z publikacji, a nawet na moim nazwisku, jako autora, aby tylko tak wpływowy człowiek jak Brzeziński pomógł w publikacji tej książki.

Czy otrzymałem odpowiedź? Tak i mam ją, piękny papier z Białego Domu, jak trzeba pieczątki, szpan na całego. Treści nie będę cytował, ale w skrócie… Zbigniew Brzeziński napisał, że nie zna żadnych wydawnictw w Stanach, ale radzi mi szukać pomocy w Fundacji Kościuszkowskiej… Nowojorski „Nowy Dziennik” i fundacja Kościuszkowska to były bardzo gościnnie otwarte drzwi (i kuchnia…) dla dyplomatów i dziennikarzy z PRL. Tam polecać „Długie Drogi Syberii” było albo kpiną, albo świadomą złośliwością.

W tamtym czasie Zbigniew Brzeziński nie tylko był praktycznie osobą nr 1 w USA kierując polityką zagraniczną tego kraju będąc doradcą prezydenta Cartera, ale regularnie… wydawał swoje książki.

Internauto, czytelniku, zapewne minęliśmy się, prawda? Pewnie myślisz, że wylewam tu swoje żale, ja niedoceniany autor byle książeczki… A co, zgadza się? Rozumiem, naprawdę nie ma sprawy… widzisz, tu nie chodzi o książkę Ostaszewicza lub Kowalskiego, ale o zwyczajne kłamstwo człowieka, który przy każdej okazji podkreśla swój patriotyzm wobec Polski i niechęć do komunizmu. A, że „Długie Drogi Syberii” miłe komunizmowi nie są, to możesz mi wierzyć na słowo, jako, że nie przeczytasz. Dlaczego? A dlaczego masz o tym wiedzieć, by co, zamiast buzi, buzi dla „nowej Rosji”, mieć swoje zdanie o jej przeszłości (którą kontynuuje, ale na uśmiechu dla frajerów z Zachodu…).

Pisałem, że polonistki w szkołach pytały, dlaczego nie ma tej książki w lekturach. Naiwne… może najpierw w księgarniach… Pisałem, że kilka (a nawet podawałem jakich szkołach) mówiły, że „Herling – Grudziński może się schować ze swoim „Innym światem” … „Więc Zbigniew Brzeziński chyba mógł się zorientować, co ma w ręku, skoro tak bliską jest mu sprawa Polski? Zwłaszcza, że w liście do niego wspomniałem, iż sprawa honorarium, a nawet autorstwa tej książki jest dla mnie drugorzędna! Powtarzam się, wiem.

Prosiłem go, by jako wielki Polak i patriota pomógł w sprawie, o której tak ładnie mówi… By świat zobaczył, że Polska też miała swoje miliony ofiar z rąk komunizmu, a nie tylko hitleryzmu.

Ciekawe, jak właściwie przypadkiem z człowieka wychodzi prawdziwy kolor…

Zmieniając nieco „scenariusz”… Wielokrotnie podchodziłem do szkół w Tucson by dla szkoły w Polsce znaleźć „siostrzaną” szkołę. Nie uwierzysz internauto, co prawie zawsze słyszałem od dyrektorów szkół, a pozwolę sobie zacytować nieomal dosłownie…

- Kiedy wy, Polacy przeprosicie za zbrodnie na Żydach, bo Niemcy już to zrobili…

Lub:

-Kiedy wreszcie przestaniecie prześladować Żydów w Polsce?!

Czy zwrot ręce opadają wystarczy? Myślę, że jednak nie. Zwłaszcza, że były takie odzywki jak – „Polska dokańcza to, co Hitler nie zdążył…” Skąd taka wiedza? A niby skąd ma być jeżeli nie z „szeptanki publicznej” w mediach i papuzim powtarzaniu jednego durnia do drugiego, a lawiną.

Aż tu okazja! High School w Flowing Wells (Tucson) zorganizowało turniej koszykówki dziewcząt i zaprosiło drużynę z Calgary (Kanada). W Calgary mieszkają nasi przyjaciele Irenka i Piotruś Wieleżyńscy, a ich młodsza córka Kasia doskonale gra w koszykówkę. Kanadyjki dzielnie walczyły, ale Amerykanki były lepsze, o ciut, ale jednak…

Pomyślałem wykorzystam okazję i zastartuję do tej szkoły. Tu, albo po tylu podejściach odpuszczam. Miałem obcisłe (bardzo przypadkiem) dżinsy, koszulkę polo, klatę i łapy ciężarowca (ostatecznie to w „sportowej” sprawie, ha, ha…). Bardzo to, ale BARDZO podobało się pani vice dyrektor od spraw „łączności ze społeczeństwem”. Nie noszę obrączki, bo moja praca często wymaga podnoszenia ciężarów. Pani vicek też bez obrączki, a w ponsach i to jakich… A niech tam, poświęcę się… Ależ naturalnie, pomysł wspaniały, a Toruń to miasto jak z bajki… Mam zadzwonić jutro o sfinalizowanie.

Dzwonię. W słuchawce chłód… Co jest grane? Szkoła nie jest zainteresowana. Zgłupiałem. Odzyskałem rozum widząc w telewizji, że w Polsce wyszła sprawa pt. Jedwabne (spalenie Żydów w wiejskiej stodole w czasie wojny)…

I tyle. A co mi raptem z Brzezińskim? Kilka miesięcy temu słodził o polskości w TVN…

10/12/2007