Start arrow Spis felietonów arrow ...SAME PEDAŁY, ŻYDY I KOMUCHY...
...SAME PEDAŁY, ŻYDY I KOMUCHY...
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
29.03.2008.

…„SAME PEDAŁY, ŻYDY I KOMUCHY”…

Pana J. poznałem kiedyś przez znajomych w Gdańsku. Jest inżynierem, podobno kiedyś prymusem Politechniki Gdańskiej. Jest skrajnie prawicowy, więc uprzedzano mnie bym dobrego słowa o Polsce ludowej nie powiedział. Aha, takiś ty antykomuch? Warto by Ci przy ludziach coś przypomnieć… Od słowa do słowa zapytałem ile zapłacił za studia i czy pamięta, jaki był wtedy ustrój w Polsce. Nie uwierzycie… facet zaczerwienił się, lecz nie wiem czy świadomością, że w Polsce Ludowej studiował za darmo, czy ze złości, czy ze złości, bo nie miał odpowiedzi poza nieudacznym wykładem z cyklu… A czy pan wie, panie Kazimierzu, że wtedy…? I tak dalej, tyle, że nie tak daleko, bo przerwałem mu przypominając, że wtedy Polska była również moim domem i ja również budowałem Ją pojedynczymi cegłami, już w czasach szkolnych.

A wyżej w tytule? Oczywiście pan J. zna ich z telewizji, a musi mieć prywatny wywiad, by wiedzieć, kto jest kto…

Nasza rozmowa była jak jazda rowerem po „kocich łbach” i zastanawiałem się nad jej kontynuacją, ale mój rozmówca zacietrzewił się, a przysłuchiwało się sporo ludzi (myślę, że nie głupich).

- Panie J. Czy pan wie, dlaczego Żydzi są widoczni chociażby tam, gdzie pan ich widzi?

-Bo… Usłyszeliśmy starą jak świat gadkę o pieniądzach.

-Nie panie J. Nie dlatego. Widzi pan, sprawa jest dziecinnie prosta: Gdy jeden Żyd ma dobrze, to zrobi wszystko, by drugi Żyd też miał dobrze. A Polak? A niby dlaczego Kowalski ma być znany, a nie ja?! A niby dlaczego Ździński ma mieć więcej niż ja? A w cholerę z nim i niech mu będzie gorzej niż źle… Ani Kowalski, ani Ździński nie mają…

Skręcało go, ale nie mógł nie zgodzić się z taką żelazną logiką prawdziwej solidarności, a nie tej od święta, a nie rewolucyjnie…

- Panie J. (nie zgodził się nawet, bym wspomniał jego imię) … Komuchy komuchami, ale niech się pan zastanowi Nad tym: Cała artystyczna, nie tylko Warszawa, aktorzy, muzycy, pisarze, rozumie pan, tacy ludzie są albo otwarcie w SLD, albo w PO. To przecież jest dziecinnie proste… Ich CAŁY dorobek zawodowy pochodzi z lat PRL. Mówię o ludziach pana i mego wieku. Nie mogą być sympatykami PiS-u, bo ten, prawdziwie lub nie i to nie jest istotne, bo liczy się fakt, że NIE MA sympatii do lat PRL, a to jest praktycznie całe życie tych ludzi świata artystycznego. Na kogo więc głosują?

- To nieprawda! Znam artystów, nawet tu w Gdańsku, co tak nie myślą!

- A czy są znani poza Gdańskiem?... Wie pan, tak jak ikony polskiej sztuki? Raczej nie, prawda?...

-Pedalstwo! Mówię panu pedalstwo nas opanuje, te śluby pedalskie!...

-Nikt pana do takiego nie zmusza…

-Dobrze panu Kpić, a jako Polak powinien pan się wstydzić! Ale nie, dziś pan jest tu, a jutro państwo polecicie do swojej Ameryki…

-Ta „nasza Ameryka”, jako pierwsza wprowadziła śluby Jasia z Krzysiem, ale jakoś inni ludzie wolą Jasia z Basią i myślę, że nie inaczej będzie w Polsce, która jest nie mniej moja niż pana…

Pani domu była najmądrzejsza z nas, bo wniosła żarcie i pan J. szybko zapomniał o pedałach…

Kiedy to było? Ciągle jeszcze A.D.2006.

Wspomniałem, że nie mam pewności, co do autentyczności braku sympatii ludzi PiS-u do włodarzy Polski lat 1945-2005. Jak to się mawiało – jest mi wsio ryba… Poskrobać głębiej, to i u PiS-owców zobaczylibyśmy ładną czerwień, a nie mówię o krwi… To też mi wsio ryba, bo ANI mi WŁOŻY więcej na talerz, ANI ODEJMIE z talerza. W ostatecznym rozrachunku nawet najmądrzejszy polityk i bohater narodu musi jeść…

Ten talerz, to oczywiście, że nie tylko kartofle, czy kiełbasa, to również budowanie polski, a bardzo nie podoba mi się, gdy nowa władza, zanim taką została, to już miała media, te przez duże M dla siebie.

Pierdoły typu… „Te Kaczory wykupiły czas w telewizji… Widział pan te reklamy?!”… Coś takiego dobre jest, jak to się kiedyś mawiało, dla dzieci dozorcy na podwórku. Że co? Że reklama leci przez „wieczność” 30 sekund? Ciut dłużej? A na co dzień w szklanym pudełku, A.D.2006? ANI SŁOWA o budowaniu Polski rządami PiS-u. Natomiast na okrągło, że jest rządem nieudaczników. Dziś jest marzec 2008 i NIE widać, by rząd PO-udaczników coś w OGÓLE robił poza słodzeniem. Talerz! Pamiętaj internauto, talerz, a na nim nie tylko coś ze słodzika…

Wczesną wiosną 2007 pytałem ludzi, czy wiedzą, gdzie w Polsce te… „Pisiory” zaczęły ogromną inwestycję, jaka potrzeba była Polsce od 1945… Nikt, absolutnie nikt (poza panem J.) nie wiedział, a pytałem nauczycieli, pytałem ludzi po studiach. A ty, wieszający na mnie każdy, możliwy kawałek smrodu, czy ty wiesz? Oczywiście, że nie wiesz, bo media, bo TVN, SŁOWA o tym nie powiedziały, tak bardzo były „kupione na usługi tych Kaczorów”…

Więc? Co? Może już dziś wiesz? Wątpię, bo do dziś o tej inwestycji cisza. A jest nią największy na Bałtyku port kontenerowy budowany w Gdańsku. Będzie przyjmował nawet 100-tysięczniki (takie są plany).

W czerwcu 2005 zaczęliśmy Polskę z kilkoma walizkami, licząc, że nasz kontener 12mx3mx3m (a w nim nasze Volvo) tak jak obiecał amerykański ekspedytor będzie w Gdyni w 28 dni. Był, ale w Niemczech, w porcie Bremerhaven, gdzie, jako za duży (na statku kontenerowcu) musiał czekać na przeładunek na mniejszy statek, bo tylko taki mógł wejść do Gdyni…

A tak to jest, że gdy coś wypadnie z harmonogramu to musi czekać… Był początek sierpnia, gdy nasz dobytek dopłynął do Gdyni, wysłany z Huston Texas 22 maja 2005…

Jako dziecko, naturalnie, że w Polsce Ludowej śpiewałem z entuzjazmem…


„…Morze, nasze morze
będziemy ciebie wiernie strzec…”

Władza ludowa, aż do roku (nie pańskiego) 2005 pilnie strzegła polską część Bałtyku od inwestycji… Nie żartuj sobie Ostaszewicz z inwestycjami… A sraczyki na plaży to co? Nie inwestycje? Zgoda. W takiej Łebie jakieś, jakieś są, ale nie daj Panie byś miał potrzebę w KAŻDEJ małej miejscowości plażowej (gdzie turyści i z Warszawy bywają), bo nie doniesiesz…

Nie mogę nie dać braw w innym temacie, prawdziwych, mądremu człowiekowi, panu doktorowi Markowi Migalskiemu. Wiem, wiem, to nie zupełnie w temacie, co nie znaczy, że nie chcę chylić czoła przed młodym, mądrym człowiekiem, a tacy są moją nadzieją na Polskę. NIE ważne, co i kto kręci sympatiami tego pana, bo… Miał wywiad prowadzony przez wydmuszkę o sztucznie modulowanym głosie i kabotyńskim ćwierć uśmieszku (jedynie wieczne rozchełstany, bardzo pewny siebie swobodniaczek prezenter z TVN kanał 6 zaczynający ranne wiadomości i w ogóle czujący się jak w domu… jest bardziej kabotyński). Sorry za tasiemiec zdania… Aha, więc zaraz na początku wywiadu pan politolog nie dał się… „Zarębać” i powiedział, aby prezenter …. zadawał inteligentne pytania… Reakcja? ZERO, bo po śliskim tworzywie wszystko spływa bez śladu…

I tym pięknym akcentem mówię – do następnego…

29/03/2008