Start arrow Spis felietonów arrow ZAMORDOWANIE WARSZAWY
ZAMORDOWANIE WARSZAWY
Oceny: / 1
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
02.08.2007.

ZAMORDOWANIE WARSZAWY

Co roku uroczyście obchodzone 1 sierpnia… nie rozumiem, dlaczego nie 1 listopada lub w Dzień Zaduszny. Rozumiem, że wyrok na zamordowanie Warszawy wydali również, RÓWNIEŻ, ci, co mieli Ją bronić od dalszych strat w mieniu i w ludziach. Od 1 września do początku października 1939 Warszawa straciła około 12% zabudowań i 62 tysiące ofiar w ludziach. Przez dwa miesiące Powstania Warszawskiego Warszawa została w 87% zniszczona i straciła około 300 mieszkańców. Ci, co ocaleli, co byli żywi, zostali wygnani z  Warszawy, a rozkazem Hitlera Warszawa miała dosłownie zniknąć z mapy, jako miasto. Do zlikwidowania Warszawy Niemcy przeznaczyli zawodowe komanda do wysadzania budowli i niszczenia ogniem: Vernichtungskommandos i Sprengkommandos.



21 września 1944 Himmler wydał rozkaz generałowi Von Bach-Zalewskiemu by „zlikwidował” Warszawę, ale w dzień później odwołał go ze względu na polskie pochodzenie i odesłał do Budapesztu, a na jego miejsce wyznaczył generała SS Heinza Reinfartha. Oto treść rozkazu:

1. Każdy mieszkaniec Warszawy musi zostać zabity. Wyklucza się prawo do życia dla złapanych. Warszawa musi być zniszczona do tego stopnia, że przestanie być miastem.

2. Złapani mieszkańcy Warszawy mają być zastrzeleni, zwłoki oblane benzyną i spalone. Kobiety i dzieci maja być potraktowani tak samo jak mężczyźni. Śmierć dla wszystkich.

      1. Budynki mają być zrównane z ziemią i spalone.

W dniu 20 września 1944 Himmler w miejscowości Jogehohe gdzie miał odprawę dowódców dywizji. Wiedząc, że dni Warszawy są policzone depeszę takiej oto treści wysłał do Hitlera w dzień później…

Mój Fuhrerze, powstanie w Warszawie jest błogosławieństwem dla historii Rzeszy… Pozwoli wreszcie zniszczyć stolicę Polski i 700 lat blokady naszych dążeń na wschód. Sami Polacy poprosili nas o to, podnieceni przez Aliantów… Nareszcie dla nas, dla naszych dzieci polski problem przestanie istnieć…”

Dopiero 20 sierpnia 1944 rządy USA i Wielkiej Brytanii zareagowały na masakrę Warszawy (komunikatem radia BBC o godz. 1:15 w nocy z 30 na 31 sierpnia) przypominając Niemcom, że uzbrojeni powstańcy mają być jako jeńcy traktowani zgodnie z Ustawą Genewską. O cywilnej ludności nie było ani słowa. Niemcy traktowali powstańców jako bandytów, a nie żołnierzy, więc nie czuli się zobowiązani Konwencją Genewską…

Do 1 sierpnia 1944 radio w Dywizji im. Tadeusza Kościuszki, będącej tworem i ręką wykonawczą Związku Radzieckiego codziennie, kilka razy dziennie nadawało komunikaty tej treści: „Ludu Warszawy, do walki! Zbliża się Armia Czerwona, która przyniesie ci niepodległość!” Dokładnie tego dnia radio zamilkło, podpuszczało, podniecało do walki przez większość lipca.

Oto w ogromnym skrócie tragiczne fakty, tragicznej pomyłki, a właściwie genialnego podpuszczania mieszkańców Warszawy do samobójstwa.

Odpowiedzialny za stan uzbrojenia, dowódca okręgu stołecznego AK płk Chruściel w dniu 26 lipca przedstawił generałowi Bor – Komorowskiemu takie fakty: Zapasy broni i amunicji wynoszą: Maksimum 10 do 14 dni siły ognia, a 30% powstańców ma tylko broń krótką (pistolety). Dowództwo powstania zdało sobie sprawę, że Warszawa nie otrzyma pomocy i zdecydowało przenieść kwaterę do solidnej grubymi murami fabryki Jerzego Kamlera na Woli, aby tam bronić się… „Tak długo aż świat dowie się o zdradzieckiej roli sowieckiego okupanta”… Świat? Londyn wyraźnie powiedział Mikołajczykowi, że „Decyzja o powstaniu jest wyłącznie polska i jako taka będzie traktowana”…

W pierwszym tygodniu powstania Mikołajczyk poleciał do Moskwy by usłyszeć od Stalina (dosłownie):… „Nu czto, każetsia, czto w Warszawie huligany wsio szumiat”…

Mieszkańcy Warszawy przez całe lato byli podpuszczani wiadomościami o „ucieczce” Niemców na zachód, co w dużym stopniu było prawdą, ale już z nocy 25 na 26 lipca 1944 gubernator dystryktu warszawskiego grupenfuhrer Ludwig Fisher zawrócił z drogi na Poznań i skierował ogromne siły na Warszawę. A więc tajemnica o powstaniu Nie była tajemnicą dla Niemców…

Fisher pociągnął za sobą: dywizję Viking, dywizję dosłownych kryminalistów gen. Dirlewangera, część dywizji „Środek”, 70% pancernej dywizji Herman Goeringa, dwa bataliony SS, cześć dywizji piechoty Wehrmachtu uzbrojonej w najpotężniejsze armaty okresu II wojny światowej, kalibru 600 mm zdolne rażeniem na 20 kilometrów odległego celu.

Raport szefa wywiadu AK/KG płk Ireneka Osmenckiego do gen. Bór-Komorowskiego z dnia 26 lipca 1944 mówi o powrocie tych sił na przedmieścia Warszawy. Tak samo brzmią doniesienia okolicznych mieszkańców, od których Niemcy zabierają żywność robiąc zapasy. Dowództwo powstania wiedziało, że stosunek sił jest 3,8 do 1 na korzyść Niemców w ilości żołnierzy do powstańców. ŻOŁNIERZY do cywili i garstki partyzantów AK!

Jednak zamiast hamować zapały nieświadomych powyższego mieszkańców Warszawy, będąc militarnie, zawodowo świadomym co ich i miasto czeka, to dowództwo powstania pozwalało na rozklejanie „plakatów” – „jeden nabój – jeden Niemiec”. Tych naboi było po prostu tragicznie za mało…

Nadludzkie wręcz bohaterstwo powstańców, często dzieci z bronią w ręku i bezgraniczna głupota ich dowództwa, bo inaczej tego nie można nazwać jest jak w powiedzonku: Na złość mamie w uszy zmarznę…

28 lipca rząd w Londynie wysłał depeszę Mikołajczyka do gen. Bor – Komorowskiego a w niej… „W dniu i godzinie przez was wybranym…” Dotyczyło to terminu wybuchu powstania i było faktycznym umyciem rąk…

Zachodni alianci nie tylko, że nie zdecydowali o pomocy dla Warszawy, to Roosvelt okłamał Mikołajczyka mówiąc, że amerykańskie samoloty nie dolecą do Warszawy bez zatankowania na terenach zajętych przez Armię Czerwoną, a Stalin wyraźnie zabronił na coś takiego.

…”Powstanie MUSIAŁO wybuchnąć…” lub „Ludność Warszawy już miała dość pięciu lat okupacji i rwała się do walki…” Rozkaz do wybuchu powstania był wyrokiem śmierci dla Warszawy. Tragiczniejsze, że wyszedł z Polskich rąk (ale czy naprawdę polskich?...)To co przez pięć lat okupacji było całe i żywe Warszawie, zostało zniszczone i zamordowanie w ciągu 2 miesięcy!

Łatwo jest o tym pisać z oddalenia czasu? Komu łatwo temu łatwo . Mnie żal jest wspaniałego Poety Kamila Baczyńskiego. Polska nie miała Mu równego. Miała poetów zakochanych w … Byronie, zakochanego w mamusi, w socjalizmie, ale Baczyński pisał jako jedyny najprawdziwiej i o śmierci i śmiercią. Pisał najpiękniej bo właśnie najprawdziwiej. Nasz przyjaciel Wojtek Szymanowski był sąsiadem Baczyńskiego. Wojtek dziś mieszka w Ottawie (Kanada). „Losem rodziny” opuścił Warszawę, Kamil został by umrzeć…

Kris Brown, nasz przyjaciel z Los Angeles był jednym z fotografów powstania. Zrobił ok. 3000 zdjęć, podarował nam swój album „Warsaw Afleme – The 1939 – 1945” (Polamerica, Los Angeles, 1973). Opowiadał o wewnętrznych konfliktach we władzach powstania, typu lewa ręka nie wie co robi prawa, ale chce być ważniejsza…

Okrutnie ironiczna jest pieśń… „Warszawskie dzieci pójdziemy w bój, za każdy twój stolico damy krew…” Za kamień, na rozkaz… DLA KOGO?! Los Polski już był przesądzony. Stalin chciał niemieckimi rękami pozbyć się tych stu tysięcy polskiej inteligencji, która ocalała w Warszawie. W Warszawie, która była żywym, dużym i polskim miastem. To bardzo przeszkadzało i Hitlerowi i Stalinowi. I KOMU JESZCZE! Komu jeszcze!...

Dziś słyszę ogłupiania polskiego społeczeństwa takimi oto idiotyzmami „Gdyby nie powstanie, to Armia Czerwona weszła by do Warszawy…” A przepraszam niby jaka miała wejść i weszła, zielona? Z Marsa? Nie tylko weszła, ale nie spotkał ją nawet pojedynczy strzał, bo Warszawa była już Zamordowana!

... „Dzięki powstaniu mamy dziś wolną Polskę…” Powiedzenie: Co ma piernik do wiatraka ma sens,, bo wiatrak miele mąkę i na pierniki… Ale śmierć setek tysięcy ludzi i zniszczenie ich stolicy miało przynieść wolną Polskę? Wiemy co przyniosło, wiele tylko nie wolną Polskę…

Wczoraj prezydent Kaczyński powiedział coś takiego, że naród ma obowiązek walki o wolność. Pięknie, ale nie ma, NIE MA obowiązku do samobójstwa!

Że mnie tam wtedy nie było? Pana też nie było, panie prezydencie. A ci, co wtedy tam byli? Dziś doczekali się kwiatów na grobach i pięknych przemówień.

Czy podzieliłem się z kimś, powyższym „wymądrzaniem się”? Oczywiście, przecież mam „misję” oczu cudzoziemca. I co? I straciliśmy 4 znajomych, bo oni wiedzą lepiej, przecież oglądają telewizję! Tyle, że ich wtedy też tam nie było!

Komuś Bardzo zależało, aby wtedy ostatnie polskie miejsce i setki tysięcy serc były ZAMORDOWANE.

Okrutne, ale GENIALNE…

2/08/2007