Start arrow Spis wierszy arrow Wymądrzania mego ciąg dalszy...
Wymądrzania mego ciąg dalszy...
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
12.02.2009.

Wymądrzania mego ciąg dalszy...

Prowokowaniem zwany. Proszę zauważyć, że nie proroctwem, a to różnica. A w ogóle, to chyba czas najwyższy abyś i Ty krytyku nie mędził i nie pluł w moją stronę, ale dziękował mi, że dostarczam Ci materiału. Więc chcę usłyszeć- dziękuję...

Pan Wacław jest emerytowanym nauczycielem historii. Przeszedł na emeryturę ciut wcześniej, bo podobno coś ze zdrowiem, nawet rakowe sprawy, ale chwała Bogu dziś jest silny na tyle, że opier... mnie przy i bez okazji, czyli w sprawach polityki. Człek to ze wszech miar poczciwy i nie dlatego, że kresowiak, a nie żaden "centuś"... Niedawno wskoczył na mnie za słowa o bezwolności narodu łatwego do prowadzenia za nos... Tak on sam określił moje ciut podobne... A dalej poleciało tak...

_ Panie Kazimierzu, Polacy nie są stadem baranów! Proszę nas nie obrażać! Odczekałem aż łyknie zestaw lekarstw, popije wiśniówką (chyba dlatego wyzdrowiał...) Zadowolony z siebie czekał na moją reakcję.

- Nie są?? Przepraszam za formę - odsunęliście, jako, że mnie tu nie było, więc odsunęliście formalnie, bo tylko formalnie komunistów od władzy, a na prezydenta aż dwa razy wybraliście komunistę... Mało tego, mając być może rzeczywiście przełomową chwilę w historii by dokonać prawdziwych zmian, to pozostawiliście cały ten system, o zlikwidowanie którego walczyliście, cierpieliście, nawet umierali.

Zostawiliście bez zmian sądownictwo, prokuraturę, dyplomację, służby specjalne, które NIE MOGŁY NIE BYĆ na służbie Związku Radzieckiego, bo takie były REALIA i pan doskonale o tym wie...

- Wyrzucać ludzi z pracy?! Tego po panu się nie spodziewałem!

- I słusznie, że nie, bo nie było takiej potrzeby. Należało dać emerytury nawet, gdy przedwczesne, albo dać do pracy NIE mającej NIC wspólnego z polityką. ZWERYFIKOWAĆ i nie słuchać, że jest to z... zemsty, bo za winy trzeba nie tylko wytykać, ale karać właśnie zmianą pracy. Tyle ma to wspólnego z zemstą, co przysłowiowa świnia z siodłem...

- Pana wtedy nie było... Przerwałem mu... -Słyszałem to i co z tego, przecież pan tu był i tacy jak pan, a około 38 milionów ludzi minus te trzy z legitymacjami czerwonego koloru... I jeszcze to -czy kiedyś pytał pan człowieka, którego milicja prawie na śmierć biła pałkami, wywlekała w nocy z domu, torturowała w kazamatach SB, czy pytał pan co on czuje na widok dokładnie takich samych, sinych mundurów?... Chociaż to mogliście zmienić. Koszta? Chyba minimalne w porównaniu do rządowych pensji, tych diet, dodatków... Uszyć kilkanaście tysięcy mundurów?? Uszczerbek w skarbie państwa?...

Kiedyś napisałem, że aksamitna rewolucja ciut przypomina grę w salonowca inaczej zwanego dupniakiem... Nie wiesz co to takiego? Dziadek wie.

Rewolucja etymologicznie wywodzi się od obrotu, ale również od...rewolweru. Słowo volver po hiszpańsku znaczy obracać, zwracać, przewracać... Słowo revolver poza oczywistym, znaczy przywracać, wracać na nowo... Czyli każdy obrót prowadzić może do punktu wyjścia i właśnie tak jest z rewolucjami. Wczoraj wy, dziś my, a niekoniecznie dobrowolnie...

Zwolennicy aksamitnej rewolucji wywodzą się z ludzi, którzy podobnie jak masochiści lubią ból... Szkoda, że chcą aby inni też go czuli.

Liczą, że Ci, którzy do tej pory bili w dupy i mieli tłuste koryto tylko dla siebie, teraz nastawią swoje,a koryto oddadzą im, aksamitnym. Jest pewien problem w takiej kalkulacji i nazywa się - rodzina, dzieci... Te zgodnie powiedzą... - Aksamitny tatusiu, ja bardzo lubię mieć mniej niż inni, na talerzu też mniej, bo Ty teraz jesteś tak szlachetnie aksamitny. Prawda?

A przecież wystarczy znać bajki jak ta o rybaku, jego żonie i korycie. Że ja przebiłem wszystkich populistów? Dziękuje, ale są lepsi, ja wiem tylko to, że ani arytmetyki ani historii nie przeskoczysz, a sam? Każdy koleś Ci powie, że wyżej wacka nie doskoczysz.

By Ci, więksi od nas mogli wprowadzać zmiany potrzebują jedynie różnicy pokoleń i braku pamięci. Tylko tyle i aż tyle. Wystarcza. Przydaje się znajomość pary wodnej lub kontrolowania ciśnienia w oponach, by albo popuścić albo dodać...

"Nie barany" do dziś również i w Polsce powtarzają, że Amerykanie napadli na Irak, bo potrzebują ropy naftowej... Sadam Hussein nieomal błagał mówiąc, że co ma robić by żyć... W takim tonie była jego rozmowa, wywiad z najbardziej prominentnym, amerykańskim dziennikarzem Danem R.

Słyszałem... "Przecież pan ma inne zdanie jako ktoś z zewnątrz"...Lub: "przecież pan to widzi jakby z wysoka"(dosłownie). Niby tak, a dlaczego nie mówiłem i nie pisałem o polityce, bo miałem i mam odruch wymiotny na słowo - polityka. Więc dlaczego pomimo tego piszę? Nie potrafię żyć w kraju, który genialnością mediów ogłupia swój naród i nie reagować na coś takiego.

Na szczęście naród już prawie jest jak... zające na lotnisku - ogłuszone codziennym hukiem nic nie słyszą i spokojnie skubią trawkę...

Jednak dla mnie najważniejszym powodem do odrazy są pyskówki, bo nie dyskusje o polityce, ale właśnie pyskówki w telewizji. (a za pieniądze tych ogłuszonych "zajęcy"), a więc Ciebie i mnie. Właściwie to nie są pyskówki lecz licytacje tyle, że na poziomie przekupek na rynku. Zaraz, zaraz, tylko bez ubliżania przekupkom, bo one pracują, coś robią. PRACUJĄ ! ! !

W tych pyskówkach nie pomagają lukierki jadowitych uśmieszków w grzecznościowo - telewizyjnych: panie pośle, panie marszałku, panie przewodniczący...

No i to mówienie na raz. Kilka zaproszonych do telewizji osób (oraz prezenter lub prezenterka) potrafi mówić w tym samym czasie. Jest to jazgot wynikający z tego, że każda z tych osób i tylko ona ma jedyne lekarstwo na wszystko co w Polsce złe.

Coś takiego w starożytnym Rzymie nazywano: Idem per idem, czyli to samo przez to samo. Ja nazwałbym to: Ignotum per ignotum, czyli tłumaczenie niewiedzy...niewiedzą.

Najdziwniejsze, że nikogo to nie razi, to jazgotanie towarzystwa wzajemnej nietolerancji. Tak jakby to nie o Polskę sprawa była, lecz o lepsze miejsce w piaskownicy? Źle się bawicie i nawet nie w krótkich spodenkach.

A może właśnie o to chodzi panie i panowie elokwentni? Wy utytułowani naukowo, partyjnie, wy w przeciwieństwie do mnie tacy kulturalni, że nic tylko za wzór dla literatury... Może właśnie o zabłyśnięcie w telewizji, a ta jest jak wiemy wyrocznią. Jeżeli tak, to chylę czoło, to macie rację, to biję brawo, bo doceniam ponad przeciętność, nawet gdy śmierdzi.

Gdy miałem spotkania w szkołach, to zawsze słyszałem te same pytania: Dlaczego wyjechałem z Polski, dlaczego wróciłem i co myślę o polityce w Polsce. Zawsze dawałem te same odpowiedzi. Wyjechałem z Polski bo nie chciałem mieszkać w kraju rządzonym przez spadkobierców tych, którzy wywieźli mnie na Syberię, zamordowali brata i miliony ludzi, jak do tej pory bezkarnie.

Wróciłem, bo błędnie obliczyłem granice mojej niewiedzy i naiwności... Politykę w Polsce widzę w pięciu słowach, a każde z dużej litery: KPINA, KRYTYKANCTWO, KŁAMSTWO, ZAZDROŚĆ, NIENAWIŚĆ.

Jeszcze są takie słowa jak patriotyzm, niepodległość i duma z Polski, ale są GENIALNIE wykpiwane takimi słowami jak nacjonalizm, faszyzm... Od Ciebie najmłodszy czytelniku zależy czy nie ugniesz się pod taką kpiną. Ja już się nie liczę, moje pokolenie się nie liczy i jest bez znaczenia po której stronie i jakich słów stoi. Wierz mi, tak jest.

W politycznym smrodzie nie brakuje mieszających wyjątkowo dużą łyżką do gnoju by wlać go do Twego, młodego umysłu. Pewien publicysta i samozwańczy "ekspert" od południowo amerykańskiej piłki nożnej, latem 2007, gdy koalicja pękała zwęszył ciągle żywego trupa... "Już był w ogródku, już witał się z gąską"... Oto co powiedział o koalicji, a więc i o ówczesnym premierze, człowieku, którego z własnej woli wybrały miliony ludzi, jego premierze...

"Trzech rzezimieszków czyhających w zaułku by obrabować bank i wbić jeden drugiemu kozik w plecy"... Rzezimieszków, prawda panie Wołek? Fuksa pan miał, że nie wylądował w sądzie. Cudowną jest tolerancja w Polsce.