Start arrow Spis felietonów arrow Ośla łączka dziennikarzy
Ośla łączka dziennikarzy
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
17.01.2009.

Ośla łączka dziennikarzy

O oślej łączce jako takiej wiemy od dawna. Jest jednak szczególna, na której rosną recenzenci wydawnictw literackich oraz krytycy literaccy każdego rodzaju, a może raczej gatunku. Dziś dam Ci internauto tylko dwa przykłady z tej oślej łączki byś nie myślał, że "taśta" mnie gorycz "niezaistniałego"... Jak wiesz, dziś już legendarną pozycję w literaturze "Księgę dżungli" napisał R. Kipling mistrz słowa pisanego i oratorstwa. Oto jak ocenił umiejętności pisarskie Kiplinga (fragmenty "Księgi dżungli" m.in.) recenzent i krytyk literacki z "San Francisco Examiner" 1889 gdy odrzucił rękopisy Kiplinga, cytuję z oryginału:... "I'm sorry Mr. Kipling, but you just don't know how to use the English language" Tłumaczę: Przykro mi panie Kipling, ale pan nie wie jak używać (dosłownie) pisać po angielsku..."

Było bez znaczenia, że ten dupek nigdy nic nie napisał poza krytykowaniem cudzej pracy, bo doskonale żył z cudzej pracy. Doskonale czyli krytyką tych, których dołował, oceniał...

Kwiatek drugi z oślej łączki krytyków i recenzentów. Oto jak ocenił J. Strausa kompozytora walców, operetek, uważanego za jednego z geniuszy muzyki lekkiej, operetkowej, inny dupek również bez własnego dorobku (sprawdzone), a tłusto żyjący z krytykowania..."... Strauss can be characterized in four words:little talent, much impudence". Tłumaczę: Straussa można scharakteryzować w czterech słowach: mało talentu, dużo bezczelności". Była to recenzja do amerykańskiej prasy, December 5, Viena 1904, a recenzent nazywał się Cesar Oui.

Podobnej oceny od innego dupka doczekał się Brahms, któremu dupek zarzucił brak jakiegokolwiek talentu do tworzenia dzieł symfonicznych i muzyki w ogóle... Takich kwiatków na oślej łączce krytyków było i będzie dużo. A co na to publiczność, widzowie, czytelnicy? A niby co? A kto SIE ZNA? Krytyk, czy Ty internauto. Przecież oceniasz na podstawie opinii zawodowców. Że chromolisz, takich, bo, masz swój gust? I co z tego? CO Z TEGO... Mój drogi kolego. Komu Twój gust jest potrzebny, no pomyśl, Tobie? I co z tego...

W kulturze mądrości żydowskich powstało wiele wartości jakie może stworzyć człowiek, który drogą losów i historii i geografii zmuszony jest nie tylko przetrwać w obcej ziemi, ale być lepszy od gospodarza. Gospodarz "ma czas", zdąży, czuje się bezpieczny we własnym domu. Przybysz MUSI zaczynać często na minusie...

Właśnie w takiej kulturze, kiedyś, powtarzam kiedyś, tak rozumowali rodzice: Jeżeli dziecko jest bardzo mądre, to będzie miało własny interes (byznes). Jeżeli mniej mądre lecz nie głupie, to zostanie adwokatem lub lekarzem. Jeżeli głupsze, to nauczycielem (srakotłuk, bodaj byś cudze dzieci uczył itp.itd...) Jeżeli jeszcze głupsze, to będzie dziennikarzem, a gdy jeszcze głupsze to dziennikarzem sportowym...

Dziś nieomal plagiatem (bo dosłownie) dam Ci internauto - czytelniku następne kwiatki z oślej łączki dziennikarzy, czyli nieomal... recenzentów (na żywo...).

Ostatnie mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce i oto relacja polskiego sprawozdawcy dla telewizji...

..."Nasza zawodniczka biegnie wspaniale, dzielnie walczy i ma szanse na zajęcie przedostatniego miejsca. No, niestety, nie udało się, ale i tak jesteśmy dumni z jej postawy..." Oczywiście, przecież wiemy, że na zwody nie jedzie się aby wygrywać, ale dzielnie się "postawiać" i zdobywać doświadczenie. Za Twoje i moje pieniądze, frajerzy.

Te same mistrzostwa i ten oto komentarz, chyba tego samego sprawozdawcy po ukończeniu chodu na 50 kilometrów...

"Nasz zawodnik przyszedł na dobrym 6 miejscu. Zresztą, jak sam powiedział, jest to jego ulubiona pozycja..."

Można się domyślać jak mocno trzymają kciuki jego przeciwnicy, by on nigdy nie zmienił zamiłowania do swojej pozycji...

Mecz piłki nożnej w Polsce. Na boisko wszedł prawie 2 metrowy napastnik. Tak oto skomentował sprawozdawca gol, który ten 2-metrowiec strzelił głową, cytuję: "Nareszcie użył swego wzrostu". Pięknie, tyle, że strzelił gola mając piłkę na wysokości pasa, dosłownie.

Wojciech Michajłowicz jest naprawdę encyklopedią w zakresie koszykówki, a zwłaszcza NBA. Nazwiska, fakty, daty, ciekawostki, co chcesz. Brawo, ale i jemu trafiają się takie kwiatki-pierwszy: 27/01/2007 mecz Cleveland Cavaliers przeciwko Detroit Pistons, na linii rzutów wolnych staje gracz "Kawalerów" Daniell Marshal i oto co mówi pan Wojciech, cytuję:"Daniel Marshal ma już czwórkę dzieci, ale ciągle bardzo lubi grać"...

Strach pomyśleć jak bardzo lubił, gdy nie miał dzieci... Kwiatek drugi - Panie, Wojtku, niech pan zostanie przy koszykówce i nie wygłupia się zabawianiem nas na inne tematy, oto pana wypowiedź - "Finiks" (Phoenix) to w gruncie rzeczy niewielkie miasto... Nie wiem co dla pana jest wielkim miastem, ale Phoenix ma 3 miliony mieszkańców i zajmuje przestrzeń 110x80 kilometrów, czyli tak na długość prawie jak z Warszawy do Łodzi. Pod względem obszaru ustępuje w Stanach jedynie Los Angeles.

Ale to są malutkie pikuśki przy wygłupie sprawozdawcy relacjonującego zawody narciarskie. Jeden z norweskich zjazdowców Lund Svindal miał w dniu 28/11/2007 nieomal fatalny wypadek. Oto obrażenia: głęboka i długa na 15cm rana uda, złamanie nosa, pęknięcie kości policzkowej, utrata wielu zębów i wstrząs mózgu. Coś takiego tak oto podsumował sprawozdawca polskiej telewizji, cytuję: "Ale poza tym wyszedł z tego wypadku bez szwanku".

Oczywiście, przecież pozostało mu sporo zębów i miejsc do złamań.

Mimo wszystko, sportowi dziennikarze moim zdaniem należą do najsympatyczniejszych. Może dlatego, że kocham sport, może dlatego, że są najbardziej na luzie i chyba tylko oni w widoczny sposób lubią robić to co robią, nie robiąc z siebie powielaczy wyroczni uniwersalnej.

A wracając do antycznej mądrości rodziców planujących przyszłość dziecka, gdy niestety, głupie (a uczyć w szkole nie chce...)

Nie mieli racji. Sportowy dziennikarz nie za swoją forsę zwiedza świat zabawiając i czytelników i widzów. I kto tu jest mądry, a kto głupi?