Start arrow Spis felietonów arrow Specjalizacja w "specjalizacjach"...
Specjalizacja w "specjalizacjach"...
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
14.01.2009.

Specjalizacja w "specjalizacjach"...

Jak chociażby w tłumaczeniu z polskiego na nasze. Jak zwykle u mnie po czymś tak absurdalnym idzie... Że co? Że chociażby coś takiego jak pan profesor specjalista od tłumaczenia polskiej konstytucji Polakom. Inaczej tego nie widzę, bo albo konstytucja jest tak napisana, żeby dać możliwość robienia karier naukowych (kasy), albo reszta narodu nie potrafi czytać po Polsku. Nie inaczej jest ze specjalnościami takimi jak: religioznawstwo i politologia. Znać się na religii?! To tak znać się na Bogu. Szans niewiele, aby Go zapytać więc człowiek musi mieć specjalistów od odczytywania, a co gorsze tłumaczenia słów Boga. Dlaczego co gorsze? Skoro jesteś chrześcijaninem, to chyba wiesz, że Chrystus nie zostawił po sobie pojedynczego pisanego słowa. Ach Ty draniu! Ty bezbożniku! A Pismo Święte?! Zapewne wiesz, że zostało napisane nie po hebrajski czy w aramaik, ale po grecku. To nie jest tak istotne jak fakt, że pierwsi apostołowie spisali "słowa Chrystusa" gdy on nie żył już od 30 lat, a ostatni napisał swoją wersję Biblii gdy Chrystus nie żył już od 120 lat... Przekazywane słowa? Są równie wiarygodne jak ich dowolna interpretacja... Ale TO NIE JEST Ci potrzebne, bo albo WIERZYSZ albo NIE i żaden religioznawca nie bliży Cie do Boga. Spokojnie... Zastanów się. Co ja wiem na ten temat? Gdy na Syberii śmierć dwa razy dotykała mnie, to Bóg był bardzo blisko, znacznie bliżej niż do księdza w ciepłym, wyzłoconym kościele...

Politolog również tłumaczy Ci z polskiego na nasze, bo obrazki w telewizji i wypowiedzi ludzi polityki nie pochodzą z kraju, który mówi tym samym językiem co Ty, prawda? Więc albo mają Cię za durnia, albo już takim Cię wychowali, przyzwyczaili do tego, że bez politologa nie zrozumiesz co powiedział Twój poseł, premier, prezydent. Tak niejasno mówią? Ja rozumiem każde słowo, a nie było mnie w Polsce prawie 40 lat. Może dlatego...

Czy ja komuś zazdroszczę, że robi kasę robiąc z ludzi małomóżdżkowy narodek? A jakie to ma znaczenie czego i komu zazdroszczę gdy i tak to co wiesz podawane Ci jest jak papka dla niemowlęcia - nie musisz gryźć...

Komu jeszcze przyczepię się do de zanim zdecyduję skończyć te moje odkrywania "odkrytego"? Jest komu, o jest, ale nie mam zamiaru ułatwiać Ci wszystkiego.

Jest jednak coś przerażającego w tym kraju i zostawmy inne kraje chociażby dlatego, że nasz ból brzucha jest tylko nasz.

Oto rozmawiam z inteligentem, wykształcenie ma (co nie jest probierzem inteligencji lecz głównie cierpliwości do nauki). Wypowiada zdania jak to określił Kotarbiński-prawdziwe lub prawdopodobne... Wypowiada jako własne. Wchodzimy głębiej w rozmowę, zaczyna się interpretacja i co słyszę? No, co jak myślisz? Słyszę "ksero" z TVN. To JEST przerażające. Już jest!

Wracając do konstytucji i konieczności jej interpretowania. Jesteśmy świadkami czegoś takiego bardzo często. Toto ma na ogół tytuły przynajmniej doktorów, więc gdzie się pchasz, Ty, zwyczajny robolu, lub nadzwyczajny inteligencie, który "swoje" wiesz...

Konstytucja jest zapisem norm określających funkcjonowanie danego społeczeństwa (najogólniej to określając). Jako taka powinna być tak napisana, aby społeczeństwo nie miało trudności z jej zrozumieniem gdyż inaczej mija się z celem. Może więc powinna być napisana jak Kodeks Karny? Ten bardzo czytelnie określa czego nie wolno robić i kary za to... Dam Ci mój krytyku dwa przykłady logiki języka Kodeksu Karnego. Pierwszy mający chronić życie człowieka...(dawny artykuł 225 paragraf 1)- Kto zabija człowieka... Proste i jasne - kto zabija człowieka podlega karze... Wymiar kary jest zależny od okoliczności popełnienia czynu, ale nie samo określenie czynu.

Przykład drugi mający na celu ochronę nieletnich (dawne artykuły 203 i 204, dziś z innymi numeracjami):Kto dopuszcza się czynu nierządnego na osobie poniżej lat piętnastu lub pozbawionej rozeznania...

Rozeznania? Pewno pomyślałeś o mnie? Rozumiem. Jeżeli konstytucja wymaga tłumaczenia z polskiego na polski, to tylko pogratulować jej autorom.

Jednak najważniejszą specjalizacją jest obłuda w propagandzie powtarzanej na okrągło. Kiedyś w potocznym języku nazywano to "wmawianiem dziecka w brzuch"... Specjaliści od takiej propagandy metodycznie, systematycznie powtarzają coś, co po jakimś czasie społeczeństwo zaczyna odbierać jako prawdę. Mistrzem nad mistrzami była i jest Rosja czyli dawny Związek Radziecki. Nie pierwszy raz piszę słowa najprawdziwszego uznania dla twórców kłamliwej propagandy rodem z Moskwy i absolutnie nie kpie. Gdy cos jest na skalę mistrzostwa, to jest i kropka. Tylko się uczyć i naśladować.

Uczy się (a już od 1945 roku) taka prasa jak "Gazeta Wyborcza", która jest spuścizną najchwalebniejszych lat Polski Ludowej. Do sądu mnie? Zapraszam. Co zrobię? A powołam się na demokrację i PRAWO wypowiadania każdej opinii jakie przysługuje... "Gazecie Wyborczej", która NIE musi podobać się każdemu. Więc czy do sądu mnie?...

Media obecnej Polski, mówię media, bo trudno wyłowić oryginalnych autorów, powtarzają, wmawiają społeczeństwu, że prezydent Kaczyński... nie umie mówić po polsku. Pomijając całkowity absurd takiego czegoś, to ma ono głębszy sens dla jego autorów, a na zasadzie tradycji prosto z Moskwy.

Prezydent Kaczyński nie tylko doskonale, DOSKONALE mówi, to wypowiada zdania krótkie, celne i logiczne, a więc takie jakie powinien wypowiadać ten, kto chce by go każdy zrozumiał. To prawda, że prezydent nie ma błyskotek i taniutkiej elokwencji niektórych polityków z gatunku co kpiną potrafią zgnoić, zniszczyć każdą wartość gdy nie jest ich wartością. Nie każdy mówca musi być "kabareciarzem" panie i panowie elokwentni z przyklejonymi uśmieszkami "wyrozumiałej pobłażliwości", prawda panie Nowak?

Ale ludek nad Wisłą słucha bzdur o trudnościach wymowy prezydenta i nic dziwnego, że jest to jak ze starym numerem... Jakim? Oto ja mówię Ci mój krytyku, że Twoja siostra jest kurwą...Że nie jest? A niby kto to wie? Ty? No i co z tego? Najbliżsi też zaprzeczą, że nie jest? No i co z tego. Po jakimś czasie ktoś powie do kogoś... - A może ona jest kurwą?... I tak poleci.

Nie inaczej jest ze wszystkimi "objawieniami" dla narodu nad Wisłą jakie mu serwuje obecna elita rządowa. Ponownie - pogratulować.

A wracając do naprawdę genialnej polityki towarzysza Putina i jego towarzyszy jaką serwują reszcie świata, to ta reszta może się uczyć, podziwiać i uczyć się. Proszę pamiętać, że najlepszą obroną jest atak ale... ale MUSI WYGLĄDAĆ JAK OBRONA! Coś takiego albo za trudne jest, albo za mądre dla tej, to znaczy zachodniej i amerykańskiej reszty świata.

Że ja pozjadałem wszystkie rozumy? Coś tam podjadłem i staram się więcej zjeść choć czasu mam mniej niż Ty, mój krytyku.

Może powiem Ci tak... Całe życie starałem się nie być branym za durnia. Nie jest to łatwe, ale warto abyś i Ty spróbował.