Start arrow Spis wierszy arrow 13 grudnia 1981
13 grudnia 1981
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
15.12.2008.

13 grudnia 1981

Na kilka miesięcy przed tym dniem otrzymałem nalepki typu - wtyczka, ubek, prowokator i temu podobne. Dlaczego? Do prasy emigracyjnej pisałem, mówiłem na polonijnych spotkaniach, że towarzysz Jaruzelski i jego "adiutanci" uderzą "Solidarność" na święta Bożego Narodzenia 1981. Wysłałem Jurkowi Mroczkowskiemu do polsko - kanadyjskiego tygodnika "Czas" wiersz na ten temat. Jurek już od roku co tydzień drukował w odcinkach moją książkę "Długie Drogi Syberii", (wówczas więcej niż sól w oku towarzyszy z PZPR).

Jurek to był super człowiek, uroczy Lwowiak, typowy, optymistyczny...

Oddzwonił, że - "Nad Wisłą jest obecnie pełna demokracja" i żebym się nie wygłupiał, nie zrażał do siebie ludzi. W tym sensie.

Nie przestawałem powtarzać i nie mam najmniejszej wątpliwości, że dotarło to nad Wisłę. Mieszkałem wtedy w Kalifornii.

Dlaczego wybrałem święta jako dzień ataku na "Solidarność"? Każdy kto chce uderzyć wroga wybiera najlepszą porę oraz element zaskoczenia, a to jak wiemy ze szkolenia wojskowego jest NAJWAŻNIEJSZYM elementem powodzenia w walce. Więc pierwsze, wolne święta, euforia, poczucie zwycięstwa i... zima. ZIMA! Gdzie się schowasz? W lesie? Długo wytrzymasz?...

Mając w Polsce oddany sobie rząd, Moskwa mogła sobie spokojnie manipulować opinią w polskim społeczeństwie grożąc zbrojną interwencją, wiedząc, że na taką nie ma szans. NIE MA i toczka! Niby dlaczego? Dokładnie nieomal co dnia, radzieckie wojska już 2 lata krwawiły w Afganistanie. Mało tego. Rosyjskie matki, matki na terenie Związku Radzieckiego ukrywały synów przed poborem do wojska czyli śmiercią w Afganistanie. Chłopcy w wieku poborowym i dużo starsi kaleczyli ręce, odcinali palce, lub udając wypadek strzelali sobie w stopy, aby tylko uniknąć wysłania na pewną śmierć. NIE MŻNA WYGRAĆ z przeciwnikiem, który z radością umiera w walce wierząc, że w ten sposób zapewni sobie łaskę Boga i miejsce w raju.

Mając takie morale w armii, Moskwa zdała się na polskie ręce by złamać "Solidarność". Nie jest to nic nowego i nie tylko Anglia potrafi cudzymi rękami wyjmować gorące, polityczne "ziemniaki" z ognia. Moskwa miała wiernego wasala w rządzie Jaruzelskiego i jego towarzyszy nie tyle zmartwionych hasłami "Solidarności", co obawami o własne, tłuste pozycje w Polsce. Bardzo przydaje się tutaj logika arytmetyki w jej 2 plus 2, prawda?

Był chyba koniec listopada 1981 gdy przestałem "się wygłupiać" widząc, że moje "proroctwo" nie trafia do zatkanych uszu w świecie polonijnym. Okazało się, że uszy nad Wisłą były otwarte, gościnnie otwarte, ale postanowiły wykorzystać element zaskoczenia i uderzyły o kilkanaście dni wcześniej. Sam bym tak zrobił, bo sukces, nawet gdy wroga zawsze należy doceniać. Tylko głupi sygnalizuje swoje ciosy. Z tym się chyba zgodzimy?

A oto ten wiersz, ukazał się w "Czasie" na początku listopada 1981.

Czarno radość Waszą widzę