Start arrow Spis wierszy arrow Terroryści górą, czyli wygrywają...
Terroryści górą, czyli wygrywają...
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
14.12.2008.

Terroryści górą, czyli wygrywają...

I bez trzech kropek i tak zwanych trzech zdań, bo wygrywają i będą wygrywać. Ale zanim do rzeczy, to czy mogę prosić politologów, astrologów i tego typu "zawodowców", by bez mojej wulgarności i braku szacunku, po swojemu czyli spokojnie, wyroczniowo i z tytułami naukowymi podali mi jeżeli nie definicję, to wspólną cechę terrorystów. Uff... wreszcie koniec zdania, dodam jeszcze, że WSZYSTKICH terrorystów.

Jak wiemy 11 września 2001 nadał im oficjalny status i rangę w społeczności tego świata. Są wreszcie kimś, a nie jak poprzednio jakimś zbuntowanymi wobec establiszmentu mamony i władzy. Ale kim są? No, panowie elokwentni... Więc kim i kto to oni? Oczywiście, że co robią, to wiemy, nawet tłumaczy się nam dlaczego to robią co robią...

Pomogę i możecie sobie to zachapać jako Wasze, ponieważ to moje pisanie i tak nie zaistnieje poza "wszechobecnością strony internetowej"...(przyznaję, dałem się zwariować).

Terroryści jako koronną cechę mają... brak liczenia się z opinią publiczną nawet na najwyższym szczeblu bo... Bo co? Bo jest TYLKO OPINIĄ.

Czy w takiej definicji jest miejsce na... Rosję? Absolutnie tak, mało, tak zawszy było gdy miała inną nazwę, a dokładnie taką samą politykę.

Ostatnie podpuszczania Gruzji, aby (mając "za ścianą" rosyjską potęgę militarną) czuła się bezpieczna w swoich staraniach o "wejście do Europy"... Te wizyty prezydenta Kaczyńskiego, uściski i pełne półmiski... Te zapewnienia o pomocy gdyby zabrakło nie tylko na półmiski... A co wielokroć ważniejsze - te próby doprowadzenia ropy i gazu z morza Kaspijskiego przez Gruzję i (Boże cara Putina chrani) nie daj by dalej do Polski, a przecież to ona zaczęła ten cały bardag... Że co? Że jak się nazywam Ostaszewicz Kaz-Kazimierz, to najdalej jesienią tego roku polecą rosyjskie bomby na Gruzję.

I co? I mówiąc moim językiem, to do rymu... Bo właśnie tyle będzie z obietnic pomocy. Onanizacja Narodów Zjednoczonych? Z pewnością będą rezolucje o rezolucjach do uchwały o uchwałach...USA? Jak zwykle bardzo ciekawa mimika prezydenta...

Zostańmy jednak przy klasycznych terrorystach i dlaczego wygrywają. A niby dlaczego nie mogą? Jest to klasyczny przykład pytanie na pytanie, niestety z już wygasłej, przebogatej kultury polskich Żydów w Galicji... Oto major austryjackiej armii pyta szeregowca Joselewicza... - Szeregowiec Joselewicz, powiedzcie dlaczego żołnierz powinien umrzeć za najjaśniejszego Cesarza?

- Panie majorze, ja też się pytam dlaczego ma umrzeć...

Więc dlaczego mają nie wygrywać skoro wystarczy im samo zagrożenie, sorry, jeden telefon i... spotkanie Nowego Roku na rynku w Brukseli zostało odwołane, bo obawa aktu terrorystycznego... Maluczko, maluczko, a taki telefon odwoła największą sportową histerię w USA jaką jest Super Ball ( to taki sport gdzie podstawową regułą jest "kupa na dziada obcych facetów"). Czy tak będzie? Jak tak zwanym amen i 90 tysięcy frajerów co się już spłukali na bilety i tyleż biznesów liczących, że zarobią... uwaga!: Półtora miliona dolarów za 30 sekund reklamy (czegokolwiek, a w pierwszych szeregach są również i podpaski miesiączkowe i pampersy i hot dogi...).

Terrorysta więc ma wolną rękę i gdy chce, to pod pretekstem odbicia 2(dwóch) żołnierzy swego kraju zniszczy infrastrukturę sąsiedniego kraju, mosty, lotniska, szpitale, zamorduje cywilów kloster bombami (chociaż wbrew zakazu Wielkiego Braciszka - USA) robią w Iraku, gdzie giną kobiety i dzieci, ludzie którzy nawet nie tylko, że ręki przeciw USA nie podnieśli, ale do niedawna wierzyli w USA...

Czy ktoś z polito-astrologów w profesorskim wywiadzie dla powielaczy powiedział dlaczego USA nie wprowadzają demokracji w Arabii Saudyjskiej? A czy tam trzeba? Taki to kraj, który na karę publicznej chłosty skazał zgwałconą kobietę! A może by tak karać chłosty dla AbulahaWisimulaha? Tego najgrubszego w królewskiej koronie?

Rajd Dakaru też odwołano, bo pogróżki terrorystów... Więc kto wygrywa? Terroryści w Afganistanie? Jacy terroryści? Czy Afgańczycy, którzy mają dość obcych wojsk w swoim kraju i "świętego oburzenia" świata, bo uprawiają mak?

A przepraszam, kto jak nie ten świat ćpa ich makuchy?! A jeszcze woła - dawaj więcej! Więc co ma uprawiać afgański rolnik? Pietruszkę?

Rozmawiałem w Peru z biedakiem, który ma tylko kilka hektarów ziemi. Doskonale wie, że jego plon koki spali komuś mózg w USA. Pytał - A co mam robić bu wykarmić żonę i dzieci, ja nie mam setki hektarów jak Ci w Columbii.

Aby zlikwidować coś należy nie jego działanie lecz źródło tego działania zniszczyć lub wysuszyć, a nie dolewać oliwy. Lat temu wiele Palestyńczyków i spora część arabskiego świata powiedzieli prezydentowi Garterowi - Gdy USA przestanie utrzymywać Izrael sumą 3 miliardów dolarów rocznie, zbroić i przymykać oczy na zagrabianie odwiecznie palestyńskiej ziemi, to uznamy Izrael jako naszego sąsiada. Prezydent Carter wrócił z podróży (nawet różami usłanej, bo to człek ze wszech miar dobry, szlachetny) po Bliskim Wschodzie i spotkał się ze studentami amerykańskich uczelni. W czasie jednego ze spotkań słuchając oburzenia na jego nieomal "antysemickie" opinie, zaprosił najbardziej zagorzałych oraz kilku profesorów by polecieli i zobaczyli Palestyńczyków zamkniętych i drutami kolczastymi i murem. Nikt nie skorzystał z zaproszenia, prezydenta Cartera media określały jako farmera orzeszków ziemnych z Georgii i faceta, którym rządziła jego żona i 11 letnia córeczka...

Czy dziś jest za późno by powołać się na głosy Palestyńczyków sprzed dwudziestu lat? Tak, jest już za późno i jedynie krew się liczy...

A Wszechmaguczaja Mać Rasija podpuszczająca dawne kurczaczki, aby znowu weszły pod jej skrzydła, dlaczego któregoś dnia zharata chociażby Gruzję? Naprawdę dlaczego? Nawet najgłupszy astrologopolitolog to powinien wiedzieć. Może zacznijmy tak... I dzieci i szczenięta "testują", próbują, popychają rodziców by wiedzieć na ile im się uda. Tak, ale dostaną "prztyczka" w nos i już nie popychają... A kto da prztyczka Rosji? Więc popycha, próbuje i słusznie i chwała jej nowym carom i towarzyszom. Już w 1917 roku przekonali się o sile deklaracji, uchwał i rezolucji. Dziś takie NIC się nie różnią z bardzo zasadniczego powodu - papier przyjmuje wszystko.

A że gdzieś ktoś zapłacze ze współczucia lub z bólu po stracie najbliższych? Nie od dziś Maguczaja Rasija żyje prostą zasadą: "Maskwa ślezam nie wieryt" - Moskwa nie wierzy we łzy,

Ni po jakiego... całe to wypisywanie mojego narcyzowania. Przecież wystarczyło podać powyższą definicję terroryzmu i dodać, że SILNEGO NIKT NIE ROZLICZA. Może jeszcze, że bogatego i silnego, na pewno nie.