Start arrow Spis felietonów arrow 40. Czerwone tulipany z Dżenatlek...
40. Czerwone tulipany z Dżenatlek...
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
Redaktor: Kazimierz Kaz Ostaszewicz   
08.11.2008.

Czerwone tulipany z Dżenatlek...

Wiosną 1944 zachorowała pani Bronia, nasza towarzyszka. 6 lat wywózki na Syberię. Była dla mnie i brata jak druga Mama. Nikła w oczach, a skóra zmieniła kolor na żółty. Brygadir Starcow (nazwisko prawdziwe) obawiając się tyfusu zgodził się powiadomić szpital w Atbasarze. Przyjechała młoda lekarka u czując, że pomieszczenie kazarmy mocno śmierdzi naftą, którą Mama dokładnie wyczyściła i klepisko podłogi (deski dawno spaliliśmy) i posłania i ściany zgodziła się zostawić panią Bronię i nie alarmować szpitala pomimo, że podejrzewała tyfus. Uspokoiła brygadzira, dała chorej jakiś zastrzyk i zostawiła kilka aspiryn. Powiedziała, że tutaj chora ma bezpieczniej niż w szpitalu, a przede wszystkim czyściej... Mama zauważyła, że lekarka nie ma bielizny, a nędzne paletko szyte jest wiatrem...

Było, źle i musieliśmy przygotować się na najgorsze. Obawa zarażenia? Nikt nie myślał, a chora nie miała kontaktu z resztą mieszkańców kazarmy.

Step dokwitał, już od kilku dni nie było tulipanów w pobliżu kazarmy. Hiacynty przekwitały, zaczynały rozkwitać wysokie goździki, "kosmate", purpurowe, których zapach mógł uśpić...Dziki step, przez nikogo innego niż przelotne ptaki nie "zasiewany", przez parę tygodni był zaczarowanym ogrodem...

Pani Bronia lubiła czerwone tulipany i wierzyłem, że jeżeli uda mi się takie przynieść, to wyzdrowieje. Miałem wtedy 6 lat i wierzyłem w różne czary... Ale czerwone tulipany rosły daleko, bo aż pod kazachską wioską Dżenatlek. Żadne to kilometry, bo tylko ze 14, a może więcej, ale dla dziecka to był ocean stepu. Pobiegłem. Śpieszyłem się, a nogi same niosły. Rozpędzony nie zauważyłem, że step wpada w głęboki jar i potoczyłem się na dno. Gdy wstałem, to z każdej strony strzelały ohydne, kwadratowe głowy żmij...Wpadłem w żmijowsko. Żmije w tej części Kazachstanu są duże, prawie metrowe (a dla dziecka na pewno...). Pamiętam, że skakałem jakbym miał w nogach sprężyny, a głównie z jednej nogi. Ze wszystkich stron widziałem czarne, rozdwojone jeżyki. Wyskoczyłem...

Wracałem z bukietem czerwonych tulipanów. Po kilku dniach pani Bronia poczuła się lepiej. Wyzdrowiała... Do dziś mam wstręt do węży i żmij. Ironią losu Renata i ja zamieszkaliśmy na 17 lat w Tucson, który nosi nieoficjalną nazwę stolicy...grzechotników. Ale... widocznie i one(a przecież nie węże, bo żmije) jakoś ominęły mnie.

Do dziś kocham tulipany, ale...żółte, moje ulubione. Jednak czasem, nie wiadomo skąd doleci zapach, kolor, wiatr taki jak tam i wracają czerwone tulipany...



P.S. Z książki "Długie Drogi Syberii" wyd. Bernardinum, www.bernardinum.com.pl 2002

Czerwone tulipany w... lutym